Niestety pandemia się przeciąga. Kolejna rzecz, której końca nie można przyspieszyć.
Ale komu nie podobał się wcześniejszy porządek? A teraz z deszczu pod rynnę.
Taka sytuacja, jest taka, a nie inna.
W dodatku jest to niezależne od ataku Liz, który jest drugim moim ciągnącym się poważnym problemem.
Wszystko to ciągnie się przez wiele dekad. Najwyżej wykorkuję z ogólnego wycieńczenia.
Poza tym jest utajnienie i to może blokować powstawanie jakichś portali informacyjnych, walkę o swoje. Ale czy byłaby walka? To taki cichy ludek. Organizowanie ich mogłoby skończyć się tragicznie.
Pegierowcom nie udało się zorganizować, w ogóle nie było takiej tendencji. Ale na pewno jest to łatwiejsze dla narodu, który ma wiele miast na swoim terenie, wielu wykształconych ludzi.