to nieprawda
widziałam ją jak sprężystym krokiem szła przez miasto
wysokie obcasy i smukłe nogi, okryte krótką spódnicą
łabędzia szyja, proste ramiona pod zwiewną bluzką
jasne włosy, muśnięte słońcem, niesfornie głaskał wiatr
a oczy…
oczy miała jak słoneczniki, gdy wpadało w nie światło
i jak burzowe chmury, gdy dosięgał je cień
trzymała w ręku najdłuższą z długich czerwonych róż
w szarym, zmęczonym tłumie lśniła jak kropla krwi na skórze
przyciągała spojrzenia i sprawiała, że ludzie budzili się ze snu
zniszczona kobieta z podbitym okiem wybełkotała: „jaka piękna”
nad ranem pijany i brudny bezdomny, potknął się o jej ciało na plaży
otwarte, nieruchome oczy czarne były jak miniona, tajemnicza noc
wilgotne włosy wymieszane z piaskiem zakorzeniły się na wydmach
czerwona róża, wbita w ziemię obojętnie spoglądała w blade gwiazdy
wysokie obcasy i smukłe nogi, okryte krótką spódnicą
łabędzia szyja, proste ramiona pod zwiewną bluzką
jasne włosy, muśnięte słońcem, niesfornie głaskał wiatr
a oczy…
oczy miała jak słoneczniki, gdy wpadało w nie światło
i jak burzowe chmury, gdy dosięgał je cień
trzymała w ręku najdłuższą z długich czerwonych róż
w szarym, zmęczonym tłumie lśniła jak kropla krwi na skórze
przyciągała spojrzenia i sprawiała, że ludzie budzili się ze snu
zniszczona kobieta z podbitym okiem wybełkotała: „jaka piękna”
nad ranem pijany i brudny bezdomny, potknął się o jej ciało na plaży
otwarte, nieruchome oczy czarne były jak miniona, tajemnicza noc
wilgotne włosy wymieszane z piaskiem zakorzeniły się na wydmach
czerwona róża, wbita w ziemię obojętnie spoglądała w blade gwiazdy

