test PAPP-a czy robiłyście?

Dziewczyny wczoraj byłam na USG przezierności karczku i badanie wyszło ok, ale dr Doering zasugerował że zaleca wszystkim kobietom test PAPP-A. Czy Wasi ginekolodzy też tak uważają i robiłyście ten test? W pierwszej ciąży nikt mi nic nie mówił na temat tego testu i go zwyczajnie nie robiłam, synek jest zdrowy, ale rodziłam go 8 lat temu. Ale teraz się zastanawiam, czy warto zrobić czy to zwyczajne wyciąganie pieniędzy, bo rozumiem zrobienie testu wtedy, gdy np.z przeziernością karczku byłoby coś nie tak...ech sama nie wiem, a co Wy o tym sądzicie? Czy to są jakieś nowe wytyczne teraz? Dodam, że mam 31 lat.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 9

Re: test PAPP-a czy robiłyście?

ja sie zdecydowałam na test prenatalny ten nowoczesny, Veragene w szpitalu medicover mozna zrobic, wykrywa 500 mutacji genowych, ponad 99% dokladnosci, wiec wydaje mi sie, ze calkiem spoko opcja
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: test PAPP-a czy robiłyście?

Hej dziewczyny, trafiłam tu przypadkiem, już po jakimś czasie od momentu, kiedy otrzymałam swoją ocenę ryzyka trisomii. Piszę, aby dodać nadziei tym, które po ww ocenie całkiem się przyłamały. Moja historia wygląda następująco: w 12 tygodniu po otrzymaniu skierowania na badania prenatalne na NFZ ( z powodu cukrzycy ciążowej), wybrałam się na badanie. Była to moja druga ciąża, długo wyczekiwana ciąża (pierwsza bez żadnych komplikacji że szczęśliwym rozwiązaniem), traktowałam to badanie jako rutynowe i wybrałam się na nie tylko i wyłącznie dlatego, że było bezpłatne. Wszystkie badania do tego momentu wychodziły dobrze. To, co było dalej, spadło na mnie jak grom z jasnego nieba - po USG, które przebiegło w dziwnym milczeniu, otrzymałam informację, że "muszę niezwłocznie udać się z wynikiem USG do lekarza prowadzącego i podjąć decyzję co dalej bo trzeba się spieszyć. Nie zrozumiałam do końca o co chodzi, myślałam, że takie są procedury i nie dopytywałam, skoro wynik miałam w dłoni. Zrozumiałam o co chodziło dopiero na korytarzu po wyjściu z gabinetu. Okazało się, że u dziecka nie stwierdzono obecności kości nosowej, oznaczono złą przepustowość zastawki trójdzielnej serca, złe przepływy tętnic - zarówno mojej jak i dziecka, zbyt niskie tętno płodu. I niestety wszystkie te nieprawidłowości wskazywały na bardzo wysokie ryzyko trisomii. Nie jednej, a każdej. Wyniki testu Pappa przyszły niebawem, nie były jednoznaczne, ale ogólnie skorygowane ryzyko trisomii w moim przypadku rysowało się tak: ZD >1:4, ZE 1:32, ZP 1:64. Po prostu pełna załamka. Po konsultacji z panią genetyk usłyszałam, że jest nadzieja, że "dziecko ma tylko dużą wadę serca". Tak, to były moje opcje - dziecko albo umrze niedługo po urodzeniu albo będzie żyło z ZD lub "TYLKO" z ciężką wadą serca. Dostałam skierowanie na amniopunkcję z wykonaniem nie tylko oceną kariotypu, lecz również na wykrycie wad genetycznych techniką mikromacierzy cytogenetycznej. Następnie nadeszły trzy najgorsze miesiące w moim życiu. Nie jadłam, nie piłam, nie wychodziłam praktycznie spod koca, po którym łkałam w samotności i zastanawiałam się co lepsze będzie dla dziecka - czy śmierć czy życie w cierpieniu i co bym wolała. Zdecydowałam, że co by się nie stało to urodzę to dziecko choć wszędzie dookoła słyszałam od lekarzy, że jest to czekanie na śmierć i to będzie tylko sprawdzanie czy płód rośnie bo już nie da się pomóc i lepiej usunąć póki się da. Doczekałam się amniopunkcji (musi być robiona od określonego tygodnia), następnie jej wyników. I co się okazało? Kariotyp męski prawidłowy! Brak zmian w genotypie. Mimo dobrych informacji do końca ciąży żyłam w niepewności, choć wszystkie badania wychodziły dobrze, łącznie z echem serca, które wykonywałam "na wszelki wypadek", czy aby na pewno dziecko będzie zdrowe. Z czasu ciąży mam tylko złe wspomnienia, nie mam żadnego zdjęcia, a od daty feralnego badania (12.10.2020!) do dnia porodu nie cieszyłam się ani przez moment ciążą, czekałam na rozwiązanie jak na wyrok. I doczekałam się - w kwietniu tego roku urodziłam synka. W pełni zdrowego, ślicznego, pulchnego i donoszonego. Po dwóch dniach od porodu wyszliśmy do domu bo lekarze nie mieli się do czego doczepić. Nawet żadnego szmerku na sercu nie miał. Rozwija się prawidłowo i nic nie wskazuje na to, że praktycznie był skazany przez lekarzy na śmierć. Dlatego chcę pocieszyć te z Was, które czekają na diagnozę - nie zawsze nawet wysokie ryzyko jest równoznaczne z chorobą dziecka. Dowód na to leży koło mnie, posapując rozkosznie przez sen;) Trzymam kciuki za same dobre wieści dla Was.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: test PAPP-a czy robiłyście?

Witam. Miałam bardzo podobna sytuację do większości z Was. Usg wzorowo, pappa 1:225 ZD. Zrobiłam test nifty. Wynik brak wady genetycznej, zdrowy chłopiec.

Lekarz genetyk stwierdziła, że nie ma wyniku pappy, ale skoro dziecko nie ma zespołu downa to być może jest inna przyczyna takiego wyniku np. Chore serce,więc może warto zrobić inne badania. Czy którejś z Was też lekarz sugerował, że zły wynik pappa może świadczyć o innej chorobie?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: test PAPP-a czy robiłyście?

Hej.
Ja mam 1-13
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ja też robiłam PAPP-A, ale ponieważ mam w dalszej rodzinie historię choroby genetycznej, już wcześniej, bo w 10 tyg. zrobiłąm nieinwazyjne testy veragene w punkcie pobrań Synevo . Poszło szybko - czekałam chyba jakieś 10 dni. Wynik był bardzo dobry, więc na PAPP-A szłam juz uspokojona.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Re: test PAPP-a czy robiłyście?

Witam ja dzisiaj jestem po amniopunkcje moje ryzyko trisomji 21 1:4 to jest dopiero stres.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Marta... Przytulam.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Skorygowane ryzyko ZD wynosiło u mnie 1:28. Poroniłam 5 dni po amniopunkcji. W zeszły wtorek otrzymałam wynik, który był prawidłowy. Urodziłabym zdrową dziewczynkę.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Hej 23.08 mam mniec ta amniopunkcje i myślę zastanawiam się czy zrobić czy nie boję się strasznie o dziecko . Test pappa za niski ,usg prawidłowe wszystko
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

A jakie miałaś ryzyko skorygowane zespołu Downa ?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Jakie miałaś ryzyko zespołu Downa , skorygowane ryzyko ?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Hej Marta, jak tam wynika? Mam nadzieję że ok. Własne jadę na konsultację bo wyniki pappy wyszły źle. Tak strasznie się boje..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ja niestety poroniłam 5 dni po amniopunkcji, to był 16 tydzień ciąży. Z niecierpliwością oczekuję wyniku, może wyjaśni przyczynę, oby. Jedno wiem na pewno, już nigdy nie zgodzę się na inwazyjne badania. Moja historia niestety nie zakończyła się dobrze. Drogie Mamy, dalej trzymam kciuki za Wasze dzieciątka. Cieszcie się każdym dniem ciąży, a później zdrowym Maleństwem. Ból po stracie jest nie do opisania.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

Hej, trzymamy kciuki i czekamy na wiadomość. Tu jest tak dużo historii ze szczęśliwym zakończeniem,zdecydowanie więcej niż tych drugich także głowa do góry. Ja robiłam amnio I odetchnęłam z ulga jak otrzymałam wynik jednak na usg widać było nieprawidłowości.Mam wspaniałego synka po bardzo trudnym starcie,kariotyp prawidłowy nie wyklucza wad rozwojowych niestety ale czytając te wszystkie historie to chyba jesteśmy wyjątkowi :) Pozdrawiam!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Robiłam test PAPPA i wynik wskazał na nieprawidłowości. Aby nie ryzykować inwazyjną amniopunkcją zdecydowałam się po konsultacji z lekarzem na badanie NIFTY, cena to 2397 zł ale po 5 dniach wiedziałam już, że moje dziecko jest zdrowe. Badanie charakteryzuje się wysoką czułością, w cenie testu jest ubezpieczenie na wypadek wydania wyniku fałszywie negatywnego https://badanienifty.pl/test-nifty-pro-cena/ . Syn urodził się zdrowy :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Hej! Ja też jestem po amniopunkcji, czekam na wyniki i ten czas to prawdziwy koszmar... mam 31lat, to moja druga ciąża, ryzyko ZD 1:28, ponadto pani doktor wykonująca USG pierwszego trymestru nie mogła odnaleźć żyły DV. Niestety mam straszne przeczucie, że coś jest nie tak z moim bąbelkiem. A jeszcze ok 2 tygodnie czekania przede mną. Wiem, że dużo tu historii, które kończyły się dobrze i to bardzo podnosi na duchu. Niemniej jednak stres jest przeogromny, bez wątpienia mogę stwierdzić, że to najtrudniejsza sytuacja jaka mnie dotychczas spotkała w życiu.
Trzymam kciuki za inne Mamy żeby ich historie również skończyły się dobrze! Pozdrawiam!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Witam, minęło 3 lata kiedy to napisałaś ale mam taką samą sytuację.Urodzilas zdrowe dzieciątko?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Hej, ukucie igłą jak przy pobieraniu krwi
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Hej dziewczyny,
mam 39 lat i 2 ciąża. Z marszu dostałam skierowanie na badania prenatalne. Poszłam do UCK. Usg wyszło ok, jednak test Papp-a wyszedł 1:88. Profesor Limon zalecił amniopunkcję. Skonsultowaliśmy się jeszcze z Dr Ochman z Invicty, pytając o alternatywę: testy Nifty czy Nace,
jednak też zaleciła amniopunkcję. Jestem już po, czekam na wyniki. Mam nadzieje, że wszystko będzie dobrze. Pozdrawiam
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Hej i jak dzieciątko urodziło się zdrowe ja mam podobnie usg dobre,a test papa rydyko.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum

Alimenty (4 odpowiedzi)

Proszę o pomoc lecz bez linczu. Chce iść do sądu bo nie możemy się dogadać z obecnym mezem Od...

nnt. jaki odkurzacz kupic? (20 odpowiedzi)

Chcę kupic rodzicom w prezencie ale nie znam się kompletnie bo sama mam z prezentu ślubnego i nie...

drzwi wewnętrzne do mieszkania (3 odpowiedzi)

Jaka firma według Was jest godna polecenia, wiem że wiele z Was się buduje lub już się wybudowało...