Grzyby!

Nie będę zaczynał wątku od "yyyy...".. no i stary się przeterminował (za długo się ładuje) :D

Ciepło i mokro. Faceci to lubią.. grzyby też :D

Zatem krótkie żołnierskie pytanie do BMtF: (a w zasadzie prośba o raport ;)

Jak to wygląda u Cię?

Nadanżasz? ;)

--
Jesli ktoś ma info z innych regionów, to oczywiście mile widziane :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 16
jak były te ulewy to były grzyby, teraz to wszystko wyzbierane niedobitki jakieś, przynajmniej tu w okolicach aglomeracji.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wczoraj i dzisiaj znowu były ulewy.
Poza tym.. ściółka jest wilgotna po poprzednich ulewach. Wyzbierane.. znaczy: było co zbierać. Optymizmem trąci ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 10
W poprzednią sobotę uzbierałam wiaderko i kosz :-D.
Nigdy w lipcu nie skosiłam tyle grzybów ! Z optymizmem czekam na jesień ;-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
TO się jeszcze blondi pochwal, co uzbierałaś ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 10
Jak sobie przypomnę hasło do mojalbum to się pochwalę fotograficznie ;-p
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Grzyby hmmm jakieś tam są, ja byłam w okolicach Sławutowa i jedyne co mogę powiedzieć to że trujaki są, szatany są, maliny są, zaczyna żurawina dojrzewać, jagódki ostatnie były i już nie ma :(
Ale w lesie sytuacja może się zmieniać z dnia na dzień więc trzeba chodzić i szukać.
Taki pokemon Go starych czasów :P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Szatany w Polsce nie rosną. To znaczy mogą, ale są BARDZO rzadkie, na dodatek pod ochroną, więc - jakby co - nie zbieraj ;)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
Zatem Kocio miała na myśli albo goryczaka żółciowego albo leśne demony :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 9
Tak, oszukany prawdziwek czyli goryczak , u nas na nie mówi się szatany.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
A na tak jak się u was mówi ? ;P
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Żeby nie było, że nie ma ;)

Dzisiejszy urobek zaprzyjaźnionej Forumki :

image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 10
Hejka, nie ma obficie, ale idzie nazbierać.
Właśnie skończył się dwutygodniowy wysyp borowików, ale pojedyncze sztuki idzie znaleźć. Są kurki i podgrzybki brunatne, zaczynają wyglądać płachetki, sporadycznie koźlarze, są gołąbki.

Wczorajsze papu:
kaczka od rolnika, obcinamy kuper i dajemy sforze, obcinamy łapy i wycinamy szyję - przydadzą się na rosół. Kaczkę nacieramy solą i zmiażdżonym czosnkiem i zostawiamy na 2-3 dni w piwnicy, żeby skruszała.
Gotujemy 3/4 szklanki pęczaku na szklance wody na sypko - zagotować, pogotować i zawinąć w pierzynę.
Na patelni smażymy na wędzonej słoninie pokrojoną w grubą kostkę cebulę, wrzucamy 3 papryki chili pokrojone w plasterki, pokrojone kacze podroby (wątróbka, serce, żołądek) i cztery garście pokrojonych płachetek. Podlewamy winem z jabłek i dusimy do odparowania płynu. Na koniec wrzucamy ugotowany pęczak i wszystko ładnie mieszamy i zostawiamy do ostygnięcia.
Zimnym farszem napychamy kaczkę, otwory spinamy wykałaczkami, kaczkę z nadzieniem wkładamy w rękaw do pieczenia i obkładamy kawałkami jabłek, rodzynkami i czarnymi winogronami, dorzucamy garść świeżych kurek. Całość zamykamy i robimy dziurę w rękawie, żeby miała jak ulatywać para. Pieczemy w 190 stopniach 1 godz i 15 min na kilogram kaczki - moja ważyła 2,2 kg i piekła się 3 godziny.
Po upieczeniu wyciągamy na półmisek i zostawiamy na 20 minut, po czym raczymy się faczką faszerowaną. Smacznego.

A wracając do grzybów na porannym spacerze zbieram codziennie kobiałkę.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ech Manson....jak Ty lubisz znęcać się kulinarnie nad nami...idę po chusteczkę na mój ślinotok ;-p
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Nie tylko nad nami.
Jeden kuper na Sforę.. ;]
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 7
Czuję się pocieszona ;-)...biedna sfora
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jechałam w sobotę pociągiem z Młodą do wsi mojej rodzinnej przez leśne knieje. Licząc że w miejscowości docelowej po uprzedniej strawie i odpoczynku, pójdę zanurzyć się w las i wyjdę z darami natury.
Zasmuciła mnie moja Mamuśka mówiąc, że grzybów nie ma, nawet w skupach.
No ale to jednak ciut daleko od 3city i Borów.
W Zblewie bowiem przed stacją siedziało dwóch takich, co to czasu dostatek mają a i pasję i siły. Siedzieli i każdy po wielkim, naprawdę wielkim koszu grzybów mieli, a i reklamówka jeszcze bardziej okazałych rozmiarów z grzybami przed nimi była.
Ja obeszłam się smakiem. Smakiem kulinarnym i smakiem na obieranie. Jednak warto w tamtejszej okolicy pospacerować z koszyczkiem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@Skowronku:

U Mansona.. rzut beretem obok.. prawie nie ma.. Ty pośrodku.. a autorka zdjęcia powyżej (też z tych okolic) .. wypas.
Czyli.. loteria ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
Taa, u Mansona nie ma...? "(...)na porannym spacerze zbieram codziennie kobiałkę." ;P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja czuję, że Manson już nie ma co z nimi robić
zbiera dla relaksu
a ja mogę mu pomóc w słusznym wykorzystaniu jego pasji
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> a mogę mu pomóc w słusznym wykorzystaniu jego pasji

Zamieszkasz z Nim? ;>
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 6
Manson zbiera, obsmaża i mrozi.
To czego akuratnie nie uda mu się spożyć.
I pamięta, że obiecał Vi encziladę z leśnymi grzybami, więc stara się być gotów na wezwanie, jak je otrzyma.
(To pisząc przegryzł kawałkiem bagietki z tesco obłożonej usmażonymi kurkami, keczupem i wędzonym oscypem)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Keczup to profanacja dla kurek ;P
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
Profanacja to moje pierwsze imię.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wprawdzie wątek o grzybach ale chyba mogę go wykorzystać w innym celu ;-)
Mam sfermentowane wiśnie, wina nie robię. Pomyślałam o nalewce. Czy da radę z takich wiśni i jak ją zrobić ? :D
Pomocy !!! ;-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
No, jasne!
Generalnie na trzylitrowy słoik wiśni sfermentowanych w kilogramie cukru dajesz pół litra wódki lub ćwiartkę spirytusu, lub więcej, jeśli lubisz mocno rozgrzewającą ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Spokojnie zalewaj biała gorzałką lub słabszym spirytusem. Parę procent z naturalnej fermentacji jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dzięki Ludki :-)...będę działać ;-)....efekty sprawdzę zimą
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jesienią też możesz ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie no mogę ale wiesz, niech się lepiej zgryzie ;-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
To ja też przy okazji:
Oferuję wiśnie do zbioru osobistego. Dużo. Smaczne.
Ja nie mam czasu ich zebrać.
Moje działkowe, zdrowe, nie pryskane :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
Sadyl ał! :-/ taka strata. Chociaż jeden liter zebierz ;-) i w sloiku cukrem zasyp :-) mniam! Jak wrócę, to odbiorę :-*
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zobaczę. Jak nikt się nie zgłosi, to może się zdobędę i pozbieram.
Oczywiście pójdą na nalewkę.
Jak wrócisz, to skosztujesz.
Już powinien być blat w kuchni ;]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
Serio masz wiśnie do zebrania?...tylko kurka ja bez auta jestem :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Serio. Nawet jedna z forumek już parę kilo zebrała ;)

Mam nadzieję, że Twoja bezautność jest stanem przejściowym.
Płachetki czekają :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 6
Absolutnie przejściowym :-D...płachetki są nasze !!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
znam takich jednych szybkich czyścicieli drzew owocowych
sama widziałam i są naprawdę mega szybcy

image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@Skowronku:

I co się chwalisz kuzynostwem? ;>
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 6
rzadko odwiedzają, to się chwalę
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Raport z dnia dzisiejszego:
Generalnie bryndza. Łany płachetek, głównie starych.
Do zbioru nadawał się niewielki odsetek ale i tak wiadro budowlane napełniło się chwila moment.
Moja towarzyszka płachetek nie zbierała. Chyba mi nie ufa, chociaż dobrze mnie zna (a może właśnie dlatego? ;>).
Oprócz płachetek trochę kurek.
Ale żadnych innych znanych powszechnie (zaznaczam, bo Manson z pewnością miałby inne zdanie) grzybów jadalnych. Nawet starych.
W innym miejscu, w lesie liściastym, trochę maślaków.
Las iglasty w okolicach Wdzydz a liściasty koło Przywidza.

Jest bardzo mokro. Podejrzewam, że grzybnia rozrasta się jak wściekła, ale na razie nie przekłada się to na owocniki. Za wcześnie.
Jednak jeśli nie będzie jakiegoś kataklizmu pogodowego, to tegoroczna jesień może być niezwykle plenna, podobnie jak rok temu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 7
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 6
Brawo Ty ! ;-)
Czekam na jesienne szaleństwa grzybowe :-D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Pewno pod warstwą wierzchnią (garść "grzyba") stare gazety upchane ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
@Wesoły rondelku:

W przypadku płachetek nie ma takiej potrzeby. Jeśli są, to się zbiera wiadro w 10 min (z przerwą na papierosa) :D
Własnie skończyłem je czyścić i kamienicę zalewa zapach grzybów, które się duszą partiami.
Były tak mokre, że przez te kilka godzin parę sztuk zdążyło spleśnieć :/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
Sadyl po tym co zebrałeś rozumiem że hołdujesz zasadzie "co nas nie zabije to nas wzmocni" ;]
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zebrał wiadro płachetek, co niby prócz wiadra mogłoby Sadyla zabić?
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 1
@BMtF:

Hordy rozjuszonych ślimaków :D
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 5
Sadyl..:-)))))))))....rozjuszone ślimaki...boszzz...cały ekran zapluty :-))))))))))
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ha ha... chętnie to zobaczę :))) r o z j u s z o n e g o ślimaka ha ha

Ps
Gburek rozładowal moją niepewność co do tych "muchorów" ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Większosć tych "muchomorów" uduszę na masełku i zamrożę.
Ale część chcę zrobić tak: http://www.mojegotowanie.pl/przepis/kolpaki-po-cygansku
Z ciekawości ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 4
Właśnie zrobiłem płachetki wg powyższego przepisu.
I od razu Wam powiem: nie ufajcie za grosz przepisom z Netu.
O ile proporcje smakowe są w miarę ok (ciut za dużo soli wg mnie) to grzybów na taką ilość zalewy jest stanowczo za mało. Powinno być z 4-5 kg przynajmniej.
Ewentualnie, tak jak piszą, 1-1,5 kg ale grzybów odcedzonych, kiedy puszczą sok przy duszeniu. Można go wykorzystać na zalewę.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5
Ok, Smoczy Wojowniku ;)

https://youtu.be/4uP7O2mM10A
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
W sumie taki kompan do lasu to idealna sprawa w 5 minut pomożesz mu zbierać wiadro płachetek , a przez resztę czasu on tobie pomoże zbierać wiadro borowików ;P
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pierwszy raz czytam o Gościu, który zbiera i pichci "muchory" na maśle :)
Rozumiem borowiki, koziołki, zajączki, rydze, kurki i inny zwierzyniec... niechby i maślak...
Płachetek! :) Czego jeszcze nie wiem (???)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A szmaciaka jadłaś?
Pewno nie.
ŻAŁUJ :D

Płachetka to faktycznie nic specjalnego. Ot.. taka bardziej aromatyczna pieczarka w smaku. Świetna na zapiekanki czy pizze.
Ale szmaciak to rarytas. Ma genialny orzechowy smak!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
> Pierwszy raz czytam o Gościu, który zbiera i pichci "muchory" na maśle :)

Tak btw:
Chyba nieuważnie czytasz Forum ;)
Manson pichci takie cudactwa, że nawet byś nie posądziła ich o jadalność. Także niektóre gatunki muchomorów (bez cudzysłowu).
Ja zbieram tylko to co znam i czego jestem pewien. Płachetek czy szmaciaka nie sposób pomylić. Zbyt charakterystyczne.

A Manson zna wszystkie grzyby (a przynajmniej te leśne) :D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5
Co nie zmienia faktu że jakby na stole stały dwie zupy jedna z pływającymi płachetkami i druga zupa z małpy z pływającymi małymi rączkami to prawdopodobnie prędzej bym skosztował tej drugiej ;]
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Oj tam zaraz wszystkie, parę znam, fakt.
Dzisiaj robiłem w occie z płachetkami muchomory rdzawobrązowe oraz muchomory czerwieniejące. Dają niesamowite przeżycia przy zagryzaniu kieliszka wódeczki w zimowe wieczory większości samców alfa.

Do jajecznicy polecam wszelkie pieprzniki, ale lejkowce dęte najbardziej.

Szmaciak jest cudownie orzechowy i pełen ściółki, zdecydowanie warto.

A ciekawe są też czasznice pokrojone w plastry, obtoczone w jajku i bułce tartej i usmażone jak sznycelki.

A ten przepis cygański to mi się widzi, też wypróbuję.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tia....to ja może lepiej znaczki zacznę zbierać zamiast grzybów bo Manson mnie załamał...wiem że nic nie wiem o rodzajach grzybów ;-p
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
W sumie szmaciaka umiejętnie przyrządzonego to bym spróbował , tak aby sprawdzić czy jest bardziej orzechowy od orzechów... i których konkretnie

Tylko...
- sam spotkałem go może raz w życiu
- nie znam się , ani jak rozpoznać "zdrowy" okaz ani co z nim potem zrobić
- są pod ochroną więc "oficjalnie" ich nie zjem :P
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Szmaciak gałęzisty, według obecnej nomenklatury siedzuń sosnowy, jest na liście gatunków zagrożonych, ale w PL nie podlega ochronie. Już o tym kiedyś było. Jest bardziej orzechowy od orzechów włoskich, choć laskowe tez czasem przypomina. Nie znasz - nie zbieraj, jest kilka gatunków szmaciaków niejadalnych.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
No, dobra, pochwalę się :). Robiłam osobiście zupę szmaciakową. Kilka razy. Jest PYSZNA :D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
No, dobra, pochwalę się :)
Jadłem ją.
μ nie kłamie :D

A dzisiaj z moją towarzyszką byliśmy w lesie, gdzie znalazłem najwięcej szmaciaków w życiu. Niestety.. tym razem nie było ani sztuki.
Znalazłem coś, co mogło być zalążkiem przyszłego szmaciaka, ale było to tak maleńkie i tak schowane w mchu, że głowy bym nie dał, co z tego wyrośnie.

Szmaciak ma jedną wadę: czyszczenie go zajmuje zwykle więcej czasu niż jego znalezienie. Przypomina czyszczenie brokuła utytłanego pianą montażową :D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5
Oj, tam, ugotowane igliwie i mech dają się przełknąć ;)
Właśnie wpadłam na pomysł. Przyszłościowy. Można potraktować szmaciaka karcherem ;>
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rozpadnie się.
Dzisiaj próbowałem sobie ułatwić, czyszcząc ciśnieniowo płachetki.
Zrezygnowałem.
A szmaciak jest chyba nawet bardziej kruchy od płachetek.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5
Jak nie nasiąka wodą, to można go płukać w wodzie - ja tak kurki czyszczę ;P - ale pewnie nasiąka.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Oczywiście, że można go płukać w wodzie - sęk w tym, że igliwie, mech i inne gałązki są dobrze przyczepione i ciężko ich się pozbyć.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kurki też nasiąkają i nie zawsze można je płukać strumieniem wody.
Ale.. kurki są "zbite", jednorodne. Chyba faktycznie musiałbyś karchera użyć, żeby ci się kurka przy płukaniu rozpadła.
Natomiast płachetki i szmaciaki są bardzo kruche. Mocniej kichniesz i kawałek odpada :D
Podejrzewam, że z tego też względu nie ma np. płachetek w obrocie handlowym. Nie przeżyłyby transportu.

@μ:

Poza kruchością istotna jest też faktura grzyba. Moje porównanie z brokułem chyba dosyć wiernie oddaje fakturę szmaciaka. Milion zakamarków w których czai się mech, igliwie, piasek. Na szczęście.. rozjuszonych ślimaków na szmaciakach nie spotkałem :D
Kalafior umyjesz ciśnieniowo. Czasami coś odpadnie ale to rzadkość.
Szmaciaka się nie da.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5
Kichasz na grzyby? Fuuuj ;P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No ale kicha "nie mocno" tylko tak żeby się brudu pozbyć ;]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> tylko tak żeby się brudu pozbyć

z nosa ;]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 6
Ale z nosa czy z grzyba? ;P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Od razu ma grzybki w zalewie ;P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> grzybki w zalewie

To jak moczę nogi w misce ;]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 6
Jak to się dzieje, że co roku ludzie umierają lub mają przeszczepiane wątroby z powodu zatrucia grzybami? Nie mogę zrozumieć, na co trzeba szczególnie uważać. Bo śmiertelnie trujący jest w Polsce tylko muchomór sromotnikowy i bardzo podobny do niego jadowity. Z czym ludzie to mylą? No ja byłbym całkiem spokojny gdyby nie coroczne newsy, że jakiś dziadek, grzybiarz z 40 letnim stażem zatruł muchomorem sromotnikowym siebie i całą rodzinę.
Znalazłem tydzień temu z 15 pieczarek polnych. Niby nie da się pomylić bo mają brązowe lub czarne blaszki, a muchomor może mieć tylko białe. Ale przez takie newsy lekki strach i upewnianie się były. Oczywiście zjadłem i żyję. Smażone na maśle, posolone i położone na bułkę. Proste rzeczy są genialne
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Młode muchomory sromotnikowe najczęściej są mylone z młodymi kaniami.
Szczególnie, że mogą rosnąc obok siebie.
Dojrzałych pomylić się nie da.
Dlatego też zawsze zbieram grzyby z nogami. Mimo tego, że jak w przypadku np. płachetki, tylko łeb wykorzystuję. Mam sposobność wtórnej selekcji. Nie przemknie mi przy czyszczeniu coś, co mogłem przeoczyć w ferworze zbiorów ;)

BTW:
Jakoś z rok temu nawiedziła mnie domokrążna menelówa.
Chodziła od mieszkania do mieszkania, żeby sprzedać swoje suszone grzyby za flaszkę. Cena była diabelnie atrakcyjna.

Ale nie sądzę, żeby ktokolwiek się skusił. Nawet na Dolnej Oruni.. wbrew pozorom.. ludzie myślą :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
>Podejrzewam, że z tego też względu nie ma np. płachetek w obrocie handlowym.

Otóż rozczaruję Cię, są, nawet w znaczących ilościach. W zależności od zapotrzebowania skupy oferują za nie 0,10 - 0,50 zł za kg. Jest zapotrzebowanie w zakładach przetwórczych na krajankę z płachetek, która udaje po przerobieniu farsz pieczarkowy (pizza, zapiekanka) z tą różnicą, że nie ciemnieje. Jeżeli jadłeś kiedyś kupną pizzę z jasnymi pieczarkami to to były właśnie płachetki. Jest też powszechnym składnikiem kostek grzybowych i mielonego suszu borowikowego, gdzie w zasadzie borowiki stanowią do 2%.
Zgodnie z prawem w PL mieszanki handlowe przetworzonych grzybów mogą zawierać nie więcej, niż 3 gatunki. Płachetka to wspaniały i tani balast.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
>No ja byłbym całkiem spokojny gdyby nie coroczne newsy, że jakiś dziadek, grzybiarz z 40 letnim stażem zatruł muchomorem sromotnikowym siebie i całą rodzinę.

Trujących śmiertelnie jest jeszcze kilka gatunków, na przykład piestrzenica kasztanowata albo muchomor jadowity. Jest też cała fura grzybów trujących w ten sposób, że upośledzają układ immunologiczny i otwierają organizm na ataki patogenów, szczególnie u dzieci i osób starszych.

Wspaniały i smaczny czernidłak kołpakowaty (pospolity też) zawierają np substancję, która blokuje w organizmie metabolizm alkoholu. Jedząc czernidłaki dzień przed i trzy dni po nie wolno pić, bo zatrucie alkoholowe murowane.

Prof. Lisiewska zawsze powtarzała, że najczęściej śmiertelnie trują się ci, którzy się znają na grzybach, bo jak ktoś się nie zna to po prostu nie zbiera. A ten co się zna ma słabsze wątpliwości.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Oj Mansonie Sklerotyku ;)
O przemysłowym zastosowaniu płachetek rozmawialiśmy z rok temu, zatem doskonale o tym wiem.
Chodziło mi o obrót "targowiskowy" czy "przyuliczny".
Zabawnie w tym kontekście brzmi wyrzekanie się wodera płachetek, bo pewnie szamał je z przyjemnoscią wielokrotnie w życiu :)

A tak btw: pamiętałem, że kiedyś mówiłeś o cenach skupu płachetek, że to jakieś śmieszne kwoty są. Ale nie pamiętałem dokładnie.. ile.
Wczoraj guglałem ale nie znalazłem.
Dzięki za konkret. Tak coś podskórnie podejrzewałem, że aby wyżyć z ich sprzedaży, trzeba parę ton do skupu zatargać :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
Już nie są pod ochroną ale od niedawna ;-)...o szmaciakach mowa :-D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Właśnie śniadanko pałaszuję.
Płachetki, jajka, szczypiorek, masełko, sól, pieprz i bułeczka.
Mniam :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
I tak wszystko z osobna? Nie lepiej zmieszać? (poza bułeczką, oczywiście) ;))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No cóż Sadylu, w moim wieku już przystoi pomalutku :)

U mnie na śniadanko płachetki z białą papryką i połową habanero w sosie słodko-kwaśnym (miód, cytryna, sos sojowy).
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
:P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
Dlaczego nazwano "szmaciakiem" coś, co wygląda jak gąbka, którą szoruję pupsko (???)

Dziś na śniadanie chleb z masłem...
Na obiad ... chyba zupa na cyganowym gwoździu ;)
Mam garść papniaków i ze dwa kluczyki imbusowe...

Kiedyś....w odległej przyszłości, zejdę ze śmiechu :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
@ ...wyrzekanie się wodera płachetek, bo pewnie szamał je z przyjemnoscią...

nie zaprzeczę tyle że nieświadomie w postaci mocno przetworzonej, prawdopodobnie codziennie zjadam też robaki pod postacią koszenili , a i w czereśniach pewnie parę zjadłem żywcem tyle że to wszystko nieświadomie :P

P.S.
Tam gdzie jadam pizzę pieczarki są czarne ;P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No to zagadka:

Załącznik do rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 17 maja 2011 r. (poz. 672)
WYKAZ GRZYBÓW DOPUSZCZONYCH DO OBROTU LUB PRODUKCJI PRZETWORÓW GRZYBOWYCH ORAZ ŚRODKÓW SPOŻYWCZYCH ZAWIERAJĄCYCH GRZYBY

1) boczniak ostrygowaty Pleurotus ostreatus (Jacq.) P. Kumm.;
2) borowik szlachetny (prawdziwek wszystkie odmiany) Boletus edulis Bull.;
3) czubajka kania Macrolepiota procera (Scop.) Singer;
4) gąska zielonka (zielona) Tricholoma equestre (L.) P. Kumm.;
5) kolczak obłączasty Hydnum repandum L.;
6) koźlarz babka (wszystkie odmiany) Leccinum scabrum (Bull.) Gray;
7) koźlarz czerwony (wszystkie odmiany) Leccinum rufum (Schaeff.) Kreisel;
8) koźlarz grabowy Leccinum pseudoscabrum (Kallenb.) Šutara;
9) lejkowiec dęty Craterellus cornucopioides (L.) Pers.;
10) lejkówka wonna Clitocybe odora (Bull.) P. Kumm.;
11) łuskwiak nameko Pholiota nameko (T. Itô) S. Ito et S. Imai;
12) łuszczak zmienny Kuehneromyces mutabilis (Schaeff.) Singer et A. H. Sm., pochodzący wyłącznie z uprawy;
13) maślak pstry Suillus variegatus (Sw.) Kuntze;
14) maślak sitarz Suillus bovinus (Pers.) Roussel;
15) maślak ziarnisty Suillus granulatus (L.) Roussel;
16) maślak zwyczajny Suillus luteus (L.) Roussel;
17) maślak żółty Suillus grevillei (Klotzsch) Singer;
18) mleczaj późnojesienny (jodłowy) Lactarius salmonicolor R. Heim et Leclair;
19) mleczaj rydz Lactarius deliciosus (L.) Gray;
20) mleczaj smaczny Lactarius volemus (Fr.) Fr.;
21) mleczaj świerkowy Lactarius deterrimus Gröger;
22) opieńka miodowa Armillaria mellea (Vahl) P. Kumm.;
23) piaskowiec kasztanowaty Gyroporus castaneus (Bull.) Quél.;
24) piaskowiec modrzak Gyroporus cyanescens (Bull.) Quél.;
25) pieczarka dwuzarodnikowa (ogrodowa) Agaricus bisporus (J.E. Lange) Imbach, z wyjątkiem zbyt młodych
egzemplarzy ze stanu naturalnego, których blaszki jeszcze nie poróżowiały;
26) pieczarka lśniąca Agaricus silvaticus Schaeff., z wyjątkiem zbyt młodych egzemplarzy ze stanu naturalnego,
których blaszki jeszcze nie poróżowiały;
27) pieczarka ogrodowa Agaricus hortensis Pers., z wyjątkiem zbyt młodych egzemplarzy ze stanu naturalnego,
których blaszki jeszcze nie poróżowiały;
28) pieczarka polna Agaricus campestris L., z wyjątkiem zbyt młodych egzemplarzy ze stanu naturalnego,
których blaszki jeszcze nie poróżowiały;
29) pieczarka miejska (szlachetna) Agaricus bitorquis (Quél.) Sacc., z wyjątkiem zbyt młodych egzemplarzy
ze stanu naturalnego, których blaszki jeszcze nie poróżowiały;
30) pieczarka zaroślowa Agaricus silvicola (Vittad.) Peck, z wyjątkiem zbyt młodych egzemplarzy ze stanu
naturalnego, których blaszki jeszcze nie poróżowiały;
31) pieprznik jadalny (kurka) Cantharellus cibarius Fr.;
32) płachetka kołpakowata Rozites caperatus (Pers.) P. Karst.;
33) pochwiak wielkopochwowy (pochwiasty) Volvariella volvacea (Bull.) Singer;
34) podgrzybek brunatny Xerocomus badius (Fr.) Kühner;
35) podgrzybek zajączek Xerocomus subtomentosus (L.) Quél.;
36) podgrzybek złotawy Xerocomus chrysenteron (Bull.) Quél.;
37) trufla czarnozarodnikowa Tuber melanosporum Vittad.;
38) trufla letnia Tuber aestivum (Wulfen) Spreng.;
39) trufla zimowa Tuber brumale Vittad.;
40) trzęsak morszczynowaty Tremella fuciformis Berk.;
41) twardziak (Shii-take) Lentinus edodes (Berk.) Singer;
42) twardzioszek przydrożny Marasmius oreades (Bolton) Fr.;
43) ucho bzowe Hirneola auricula-judae (Bull.) Berk.;
44) uszak gęstowłosy (grzyby mun) Auricularia polytricha (Mont.) Sacc.

Ile z tego znacie? (Pytanie nie dotyczy Mansona :D
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 5
Ponad połowę.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
No ja też, zważywszy, że np. maślaki czy pieczarki występują kilka razy :)
Części nie poznam, bo to chińszczyzna.
Ale myślę, ze warto poznać wszystkie występujące w Polsce gatunki z tej listy.
Choćby, żeby nie wracać z grzybobrania z prawie pustymi rękoma jak wczoraj moja towarzyszka ;]

Lista nie wyczerpuje oczywiście wszystkich grzybów jadalnych. Nie ma na niej np. gołąbków. Ale są tam gatunki, które można zbierać bez obawy pomyłki (stąd zastrzeżenie o blaszkach dziko rosnacych pieczarek).
Inne to już wyższa szkoła jazdy, a ich rozpoznawania trza się nauczyć od kogoś naprawdę obeznanego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
"Ile z tego znacie?"

Żadnego.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Te to akurat znam, bo je miałem na egzaminie. Jedno ale - nie wszystkie rosną w naszym regionie np mleczaj jodłowy albo trufle albo twardnik.

Nie zbieram łuszczaka zmiennego, bo go można pomylić ze śmiertelnie trującą hełmówką obrzeżoną. Hełmówka ma blaszki cynamonowe, a łuskwiak od białych do rdzawych. Niestety, ona rosną w tym samym biotopie.

Ale powiem ciekawostkę, oprócz oznaczania grzybów jadalnych trzeba też oznaczać grzyby suszone. Pan adiunkt przyniósł pełne pudło suszonych grzybów luzem, wkładało się rękę, wyciągało i omawiało, co się wylosowało. Żeby było ciekawiej posuszyli nam wszystko, i jadalne, i trujące. Niżej podpisany na świeżych miał luzik, bo wylosował podgrzybka brunatnego, ale w suszonych miał wyzwanie, bo trafił na trująca maślankę wiązkową, której nikt normalny nie zbiera i nie suszy.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
W związku z tym, że się tole naczytałam o tych waszych cudeńkach :-) idę zjeść naleśniki - z nutellą :-D . A zjadłabym takie krokieciki z grzybkami, ech... :-)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
>W związku z tym, że się tole naczytałam o tych waszych cudeńkach :-) idę zjeść naleśniki - z nutellą :-D

Wreszcie ktoś z normalnymi i zdrowymi nawykami żywieniowymi:)
Choć nic nie przebije naleśników z twarogiem;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Znać i widzieć to jedno, ale wiedzieć że to się jada...hmmm
Trufle niby też grzyby ale żeby to jadać to chyba ze snobizmu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Anty, czy Ty jesteś moją świadomością? :-D Inka czy Ty to czytasz? ;-) naleśniki z twarogiem... mmm :-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tylko twaróg musi być bez grudek (bez blendera nie ma życia:p), bo te naleśniki z mlecznego baru, to jednak smakują jak z poprzedniej epoki;)
A dla smakosza, twaróg może być tylko bazą do innych składników (rodzynek, truskawek, bananów, wydrylowanych wiśni... )
Choć mi to nawet klasyk się nie nudzi:)

Ale nutella też brzmi nieźle, a ciekawe jakby smakowały z sernikiem na zimno?:d

>Anty, czy Ty jesteś moją świadomością? :-D

Nie byłbym Ci zbyt bliski?:p
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
K.a....teraz doczytałam...naleśniki z twarogiem..ktoś kiedyś coś ? ;-))))
A ja uwielbiam naleśniki z twarogiem odsmażane na maśle klarowanym , mają taką chrupiącą skórkę...pyyyychaaa !!!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Nie jedzcie białego cukru. A przynajmniej mocno ograniczcie. Dzięki za info, że czernidlaki są jadalne. Spotykam je w dziwnych miejscach, np. przy parkingach supermarketów. Ale zawsze są już za stare. No, tyle. Naprawdę nie karmcie raka cukrem. A jak będziecie unikać cywilizacji, to może ominą was choroby cywilizacyjne. A może nie, bo nwo czuwa.

Linka nie będzie.

Skeczu z papugą też nie.

Dobrnoc
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jasne, a te grzyby, co rosną przy parkingach supermarketów, to lepsze od tego białego cukru ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja tam na biały cukier nie narzekam. Ufam swojemu organizmowi.
Chce cukru - dostaje.
Chce zielska - dostaje.
Chce wódki - dostaje.
Rozpuszczony jest.... ale póki co, żyję :D
Nie wnikam w procesy biochemiczne, które powodują takie a nie inne zachcianki. Po prostu.. ufam :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5
Powiem Wam tak..co do Płachetek po cygańsku to nawet smaczne. Chociaż miałam obawy, ale kucharz zjadł pierwszy :D
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 1
Nie jedz białego cukru. I nie zbieraj grzybów przy tesco. Miej szerokie i pełne miłości serce. Co jeszcze mogę napisac? Przecież pisałem, że tylko zaobserwowałem te czernidlaki. I że były już za stare, a co za tym idzie niezdatne. Zresztą jakby był młode to też bym nie zebrał. Tak jak nie zbieram kozaków przy meteorytowej w Klukowie. Czy to, co napisałem czyni mnie szalonym dziadkiem z wiewiórkami w brodzie, co mieszka w ziemiance pod tesko i w kociołłku gotuje na starych oponach zupke ze starych czernidlaków?.
A link jedns będzie.
Zaraz poszukam linka tomka lipińskiego. Serio, dopiero poszukam. słyszałem w radiu na 103,7 i nie wiem czy jest na youtube. Zaraz sprawdze i jak będzie to wkleje. Cięzko było ale jest. Raczej stereo

https://www.youtube.com/watch?v=fg_djYcTsJ8
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> Miej szerokie i pełne miłości serce

Zauważyłeś, że to zwykle kobietom marzną dłonie i stopy?
Maleńkie serca.
Nie nadążające z obiegiem krwi obwodowej ;]

> Czy to, co napisałem czyni mnie szalonym dziadkiem z wiewiórkami w brodzie, co mieszka w ziemiance pod tesko i w kociołłku gotuje na starych oponach zupke ze starych czernidlaków?

Kruku.. masz to coś, za co dajesz się lubić :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 6
Noo. Bo one mają małe serca i często są bardzo poranione. I zamiast o tym normalnie opowiedzieć, to myślą sobie, ze jak będą agresywne i wredne, to my zrozumiemy o co chodzi. Wrzeszczą i obrażają zupełnie bez sensu. Agresja jako sposób wyartykuowania potrzeby miłości. #głupiastrategia
No i to jest najlepszy klucz do przebaczenia im. Jak się to zrozumie, to po prostu się im współczuje. A wtedy już nie można się na nie gniewać. To bardzo niedoskonałe przebaczenie, bo zbudowane na poczuciu jakiejś wyższości. Szowinistyczny patriarchat rules
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
> jak będą agresywne i wredne, to my zrozumiemy o co chodzi

Każda lub prawie każda zna twórczość Sherry Argov

A że nic to nie daje? No cóż.. na pohybel!
Samiec Twój wróg :D

A tak naprawdę (prawie) każda chce mieć swojego esesmana ;]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
Hm... moje "szerokie" serce ledwie mieści się w jeansach.
Nie wiem o co Wam się plecie.
Książki czytałam przez 20 lat, teraz slucham i opanowuję mistrzostwo filtracji...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@raven
>Ale zawsze są już za stare.
Ten wpis sugerował, że jakby były młodsze, to byś się skusił ;)

@Sadyl
>póki co, żyję
No, właśnie, "póki co"...

@randall
>moje "szerokie" serce ledwie mieści się w jeansach.
Nie o d*psku mowa ;D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
> No, właśnie, "póki co"

A co? Nie chcę żyć wiecznie. Starość też mnie nie pociąga.
Jak już nie będę mógł czerpać przyjemności z życia.. to do piachu i tyle ;]

> Nie o d*psku mowa

Różnie ludzie lokalizują uczucia. Niektórzy w sercu a niektórzy w d*pie ;]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
>Jak już nie będę mógł czerpać przyjemności z życia.. to do piachu i tyle ;]
Są inne sposoby.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przy ścieżce rowerowej, na skraju parku w Kolibkach (jakieś 50m przed zjazdem na bruk, na teren tych tam stajni) pełno dzikich pieczarek. Na terenie Gdańska kilka razy napotkałem ostatnio (niestety już za stare owocniki) żółciaki siarkowe, w lasach sopockich kolczaki obłączaste i lakówki ametystowe. Poza tym w Brzeźnie trafiły mi się boczniaki a w Otominie pieczarki kępkowe.
Odmeldował.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
A pozbierał chociaż? ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pozbierał i co gorsza - zeżarł ... :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
No i prawidłowo :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
i żyje :P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
grzyby? ja chcę na grzyby!!! i po grzyby!!!
u sadyla wykupię ubezpieczenie na życie i nie tylko
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja to muszę jeszcze grzyby u sadyla kupić :-D bo poza tymi w białe kropki i tymi na drzewie, to żadnych trafić nijak nie mogę :-D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
to może ja Cie wezmę do lasu jak wrócisz? pójdziemy na grzyby, poszukamy...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak :-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Masz tak samo jak ja k.a :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@Tomasz:

Powiedz, kiedy będziesz jechał.. a raczej.. kiedy będziesz je spożywał, a sam Ci je zrobię i nawet sam składkę zapłacę. Oczywiście ja będę uposażonym ;]

@k.a.:

Do blatów jeszcze chwila... ale mam już pierwszą szafę w kuchni :D

image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 6
O! i krzesło masz :-D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No.. mam. Raczej to taboret niż krzesło.
Ale za to ze szczebelkami na różnych wysokościach, dla różnych długości nóg,
Aczkolwiek akurat Tobie szczebelki potrzebne nie są w ogóle ;]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 6
stołek , taboret , krzesło to raczej zbyt optymistyczny wariant ;]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Najważniejsze, że filiżanki się uratują :-D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sadyl miałam zagwozdkę czy jestem smokiem, czy świnią? A teraz się okazuje, że żyrafą jestem?! :-D boszsz... ja to mam trudne życie :-D. Na kilka chwil człowiek z domu wyjedzie i nie wiadomo jako kto wróci? ;-) :-D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> żyrafą jestem?!

Dodaj do swych długaśnych odnóży szpilki ;]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 6
U was też pada ?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
W końcu jakieś sensowne pytanie. Pada.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Zwykle nie udzielam rad niepytany, ale tym razem wyjątek zrobię. Ja stary dziad leśny mówię Wam: jeżeli ktoś planuje wypad na grzyby w okolicach najbliższego weekendu błędu nie popełni.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
@Stary leśny dziadu:)

Podejrzewam, że masz słuszność, ale dotyczy to Twoich okolic.
Bliżej 3city, jak wynika z wczorajszego raportu jednej z forumek, jest bryndza i dopiero pojawiają się zajawki podgrzybków. Na wysyp należałoby zaczekać przynajmniej z tydzień.

Ale sprawdzić naocznie oczywiście nie zaszkodzi ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
hm, to może się jutro przejadę za Przodkowo? tak na rekonesans i może na jakiś dodatek do jajecznicy się uzbiera
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
W zeszłym tygodniu, odbierając Młodą od babci, zapuściłam się w leśną knieję - d*pa blada, nieusmaczniona ususzyłam 5 grzybów.
ale to okolice nieco inne niż te

A jak Manson mówi, że trza teraz w las, znaczy że trza.

Od soboty ... Kociewie witaj!!! Aż do niedzieli, kolejnej. Przyczaję się na kapeluszniki. Manson, nie wyzbieraj wszystkich.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mały spacer, w pobliżu Domu i kolacja gotowa.
Większość maślaków plus rydze, zajączki, koźlaki i podgrzybki.
Wczoraj wieczorem, po przyjeździe, na szybko, były same rydze, które uwielbiam :)
Czas na regularne wyprawy "za grzybem" i zakup czegoś mocnego na komary. Lecą do Poison i żrą mendy jak najęte :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Też uwielbiam rydze. Dzisiaj na Stogach podgrzybki i troszkę koźlaków.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
> Czas na regularne wyprawy "za grzybem" i zakup czegoś mocnego na komary

Proponuję tańsze i (jak mniemam) skuteczniejsze rozwiązanie.
Wytrzyj się wieczorem z potu jakąś szmatką i schowaj ją w szczelny woreczek foliowy.
Przed wyjściem do lasu się wykąp i nie używaj żadnych kosmetyków, nawet dezodorantu.
Wyciągniętą z woreczka szmatkę ciągnij za sobą w lesie na 5m sznurku.
Tak działają, stosowane w łodziach podwodnych, wabiki na torpedy ;]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 6
Zaniemówiłam ... w myślach.
Skuteczniejsze (???)
Może jakieś prostrze ... ~:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> Może jakieś prostrze ..

Prostrze niekoniecznie, ale proszę prostszy sposób:
Nie chodź do lasu sama tylko z kimś (albo z psem). Nasączoną zapachem szmatkę dołącz do towarzysza. Nie będziesz zaczepiać sznurkiem o ściółkę i krzaki ;]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
Parę dni temu oglądałem film z eksperymentu polegającego na tym, że gostek spryskał się naparem z czystka. I faktycznie, komary go omijały. Ponoć działa odstraszająco także na kleszcze. Popytajcie wujka gugla.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niecierpek (ten leśny) dobrze odstrasza komary.
Co o nim sądzą kleszcze - tego nie wiem:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zaczynam mieć wizję swojej działki.
Z pewnością nie będzie tam truskawek czy pomidorów. Ale czystek i ziele Damiana raczej na pewno :D

BTW.. ktoś, kto zmutowałby konopie indyjskie, żeby miały liście jak np. pokrzywy, zarobiłby więcej niż Gates :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
No dobrze. Rankiem (~8:00 ;)) kawa i bez mycia ha ha zbiegłam między drzewa.
Rydze zanęciły mnie w przyjemne, zacienione miejsce. Komarzyc i ich młodych od cholery. Nie było tak źle i bąble już się wyrównały...
Warto było!
Doliczając jeszcze pokaźną, suchą gałąź na ognisko to już zupełny sukces ~:)

Ps
Oczywiście dziś zakup "psiukacza" na komary.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@ i bez mycia ha ha zbiegłam między drzewa.

teraz ha ha ... a później ryk na forum "...poradźcie coś bo mnie strasznie piecze, a wizytę u ginekologa mam dopiero za tydzień...

...jak tu...
http://forum.trojmiasto.pl/lek-bez-recepty-na-infekcje-pochwy-t155711,1,50.html
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
W sumie... wątek jest o grzybach...
Czyli jak najbardziej miejsce tu na klotrimazol :D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 4
Nazbierałem dzisiaj czernidlaków kołpakowatych.
W sumie.. troszkę się spóźniłem, bo szczyt wysypu był kilka dni temu i zdecydowana większosć już się zupełnie do zbioru nie nadawała..ale kilkanaście sztuk właśnie się dusi :)
To mój pierwszy raz. Głównie: zwyciężyła ciekawość :D
Pachną... nieziemsko a na patelni, z cebulką, zrobiła się z nich pyszna sałatka. Bardzo smaczna i niezwykle delikatna.

Ale.. ad meritum:
Czytałem, że wysyp czernidlaków jest skorelowany czasowo z wysypem podgrzybków w lasach.
Zatem pytanie do BMtF (ale oczywiście nie tylko): czy jesteś w stanie ową pogłoskę potwierdzić lub zdementować?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
U mnie w tym roku podgrzybków jak na lekarstwo. Są pojedyncze sztuki, wysypu nie ma. Teraz schodzą gąski i sarniaki, dzisiaj widziałem pierwsze tej jesieni opieńki. A czernidłaki faktycznie tu czy tam widuję.
Nie muszę Ci przypominać o trzydniowym rozbracie z alko?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kurcze... lato jak marzenie. Ciepłe i bardzo mokre.
A z grzybami w tym roku kiszkowato :/
Czyżby "za karę" za zeszły sezon? ;>

Z tego, co czytałem, czernidlaki kołpakowate nie dają tak drastycznych skutków w połączeniu z alko jak czernidlaki pospolite, ale i tak weryfikować tego w żaden sposób nie zamierzam.
Jednak dzięki za czujność :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
ostatnio byłam w TPK i nie znalazłam ani jednego grzyba hahahah
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Od kilku dni jest wysyp.
Na znajomej działce znalazłem wczoraj maślaki i rydze.
Maślaki i kanie widziałem też przy drodze... ale nie miałem logistyki, żeby je zebrać i coś z nimi zrobić w krótkim czasie.
A na znajomym trawniku przed Biedrą przyuważyłem z okna auta czernidłaki. Jutro je podejmę. Będą mi do obiadu pasować ;).
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
A ja właśnie nic nie widzę.
Co roku z kazdego spaceru przynosilam po 1-2 grzyby (szczyt moich "zbieraczych" mozliwosci), a w tym roku nic.
Albo grzybow nie ma tu , albo przyszedl czas na okulary.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wczoraj krótki spacer i około 10 młodych i zdrowych kozaków, w tym jeden czerwony, i dwa podgrzybki, z czego jeden tak okazały, że zastanawiałem się, czy to nie borowik królewski. Ale nie. Oglądam zdjęcia i i widzę, ze podgrzybki brunatne bywają dokładnie takie piękne. Oprócz tego kilka kani, z których tylko młode okazały się nierobaczywe. Ogólnie za mało na suszenie, ale obiad wyśmienity. Rurkowce na maśle z cebulą w śmietanie, a schabowych z kani starczyło na dwie duże kanapki. Jak prawdziwe schabowe smażyłem na smalcu. Zaznaczam, ze nie znam tu żadnych sekretnych miejsc, więc podejrzewam, że kto zna, ten wynosi pełne kosze
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Poddaje sie i jade kupic okulary.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Grzyby są. Prasując, widzę z pralni Sąsiadkę, jak przedziera się w deszczu (!!!) z pełnym koszykiem. Już za sam fakt, że dotlenia się w takich warunkach (mokro, zielsko, brudno, na głowę w cienkim kapturku kapie...) zasługuje na uznanie.
Nie mam teraz głowy do grzybobrania. Dzieci usmarkane. Produkuję syropy i parzę herbatki...

Ps
Dopiero teraz (rok czasu!!!), przeczytałam komentarz wdr. Złośliwa Małpa :)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@an:

Jeśli wcześniej znajdowałaś max 2 grzyby, to inwestycja w okulary może się okazać nietrafiona ;]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Hmm
po pierwsze zawsze jest szansa, ze dzieki okularom znowu zaczne przynosic ze spacerow po dwa grzyby.
Biorac pod uwage, że kazdego dnia jestem 1-2 razy w lesie, to dziennie 2-4 grzyby, i tak przez 30 dni...
Z tego mozna niezly zapas ususzyc.
A poza tym ostatnio w lesie przymierzylam cudze okulary zobaczyc jak swiat wyglada (u mnie cala rodzina to okularnicy poza mama, eksem i mna) i nagle okazalo sie, że wcale w lesie nie ma delikatnej tajemniczej mgly, a liscie na drzewach nabraly niebywalej ostrosci..
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czyli pies to nie rodzina.
Spoko. Powiem mu.
Zacznę zdanie od słów: Wiesz R nie wiem czy to ważne ale....
Licz sie ze może wyemigrować do mnie gdy mu serce zlamiesz i meska dumę podepczesz słowami. Ja mu tylko przekaze. Jehehehe
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Każdemu, kto nie ma czasu na wyprawę w bory tucholskie sugeruję odpuścić sobie ambicje poszukiwania borowików. Najlepiej wynajdywać małe brzozowe zagajniki. Tam jest zwykle pełno kozaków. Te czerwone są twarde i równie dobre, co prawdziwki. Przez kilka lat najlepsze zbiory miałem na niezagospodarowanych działkach budowlanych. One lubią porastać brzozami samosiejkami. Kilka czteropiętrowych suszarek każdej jesieni nastawiałem. A drugie tyle na bieżąco obiady i kolacje wzbogacało

Off topic. Czemu przy niektórych postach miga ramka z lewej strony?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Żółto-czerwona, migajaca ramka pojawia sie przy postach,które ktoś zgłosił do moderacji.
Znika po interwencji admina (często wraz z postem).

A niezagospodarowane, a już wytrzebione działki, porośniete roślinnością ruderalną, to często jest królestwo również maślaków.
Prawie co roku się nabieram na ich masowy zbiór - a potem, dłubiąc je mozolnie do ciężkiej nocy, sobie przypominam,że przecieź miało być "nigdy więcej". Ale słoiczek marynowanych kapelusików pod wódeczkę powoduje ponowną amnezję :D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 4
Zgłosiłem ostatnio jakąś reklamę doktora Makumby skopiowaną chyba z translatora na zasadzie Kali ukraść krowę. A ramka migała przy mojej odpowiedzi, w której robiłem sobie jaja. Widocznie fani doktora mnie też zgłosili. Ale zniknęły oba posty. I dobrze. Teraz masz zgłoszonego mema z posłem Szczerbą. Fakt, że telewizja Kury za bardzo grzeje tę sprawę, ale ja pamiętam jak Bul zeznawał przed sądem i sam sobie przeczył albo nic nie pamiętał. Żeby to przykryć WSI24 rozdmuchało sprawę sałatki poseł Pawłowicz. Ona wylądowała z tą sałatką na pierwszej stronie Faktu potem. A to ponoć zupełna norma. Na każdym posiedzeniu ten je w sejmie jabłko, tamten kanapkę, a jeszcze inny orzeszki. A tą sałatkę tak ludziom wkręcili, że do dziś jest to pierwsze skojarzenie z tą posłanką. Chyba wpychanie się bez kolejki do WC i wytrącenie dziennikarzowi telefonu bardziej zasługuje na nagłośnienie.
Nadużywam tego pisania off topic, ale nie widzę dla siebie miejsca w dziale polityka
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Twoją odpowiedź do Makumby ja zgłosiłem do moderacji (Makumbę zresztą też).
Zauważyłem, że ramka nigdy nie pojawia się przy wpisie założycielskim wątku. I takie dziwaczne wątki, mimo zgłaszania, nie są moderowane.
Kiedy natomiast zgłosi się jakiś kolejny wpis, Admin łaskawie wówczas najczęściej się zainteresuje i wykasuje również ten poprzedni. I tak właśnie było w tym przypadku.

A wracając do topicu:
Czernidłaki, które widziałem wczoraj, już się rozpłynęły. Ostała się jedna, jeszcze biała sztuka, której zbiór nie miał sensu. A nowe jeszcze się nie wykluły.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 4
Przekroczylem teraz ścianę mego lasu i z bomby kanie mam. Przy zakochanych drzewach za gdynska bodega. Scinam na Łężyce. Gdzie zakochane drzewa? Pytajcie Cieme Barową. Może pamięta. :)

https://m.youtube.com/watch?v=5eKvO8dJtms
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Po powrocie z apteki, na własnej działce podknęłam się o rydza. Z jednym cóż począć... pół h później wyszłam na papierosa. Obeszłam teren i w dwóch, stałych miejscach znalazłam więcej. Z trzech garści i po przebraniu, zwłaszcza tych wielkich okazów, do obiadku było co podać. Lepszy rydz niż nic ale musi, czas ruszyć w teren.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Odzyskalem zasięg. U mnie wszystek po trochu od opieniek po prawdziwki. Pięknie pada deszcz. W lesie tylko sarny i ja. Nic więcej nie trzeba.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Uhm...z tym deszczem to prawda. Lubię kiedy nocą lub nad ranem (szczególnie w weekend) deszcz stuka w okna dachowe.

Ps
Przed 18tą, zatelefonował mój Tatuś, sprawdzić czy żyję ~:). Zapytał czy zjadłam grzyby, których zdjęcie przesłałam Mu kilka godzin wcześniej. Odczekał i zadzwonił ponieważ On "takich grzybów w życiu nie widział". Rzeczywiście, nas uczył zbierać tylko prawdziwki, koźlarze, maślaki... Gdy poznałam Męża, poznałam też rydze. Lubię bo są twarde i smaczne.
Tata, z jednej strony rozbawił mnie, z drugiej zawsze cieszę się gdy dzwoni bo często czyta w moich myślach.
"Zjadłaś już te grzyby? Jak się czujesz? Żyjesz?" ~:))))))
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rydze łatwo pomylić z mleczajem wełnianką.
Jest nieco trująca, choć raczej nikogo nie zabije, bo jest parszywa (piekąca i gorzka) w smaku. Co najwyżej de.. urwie ;) Ale po co sp***zyć sobie np. susz?
Różni się nieco kolorem i prążkami, oraz ma włókniste strzępki na krańcach kapelusza. Ale ta ocena może być zawodna.
Niezawodnym kryterium jest kolor mleczka. Rydz ma pomarańczowe, nie zmieniające barwy. Wełnianka ma białe, ciemniejące. Na język - bardzo piekące.
Poza tym rydz, gdzieś przygnieciony, przebarwia się na zielono, czego wełnianka nie robi.

Szkoda, że Mansona nie ma. Mógłby zweryfikować to, co piszę i ew. dodać coś od siebie.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 4
Jaki fajny, ciepły post.
:-)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
> nas uczył zbierać tylko prawdziwki, koźlarze, maślaki.

Czyli generalnie: grzyby rurkowe.
Z pewnością o tym było w niniejszym (a może wcześniejszym) wątku. Nie chce mi się sprawdzać;)
Ale warto to powtórzyć dla osób, które z lenistwa nie czytały całego wątku :)
To jest świetna selekcja dla zupełnych nowicjuszy. Ciężko trafić na coś trującego. Borowik szatański w Polsce praktycznie nie występuje. Pojedyncze egzemplarze. Szansa trafienia jak szóstka w lotto :)
A goryczaka żółciowego (często mylnie nazywanego szatanem) nikt, komu nie zanikły kubki smakowe, po prostu nie zje.
Wszystko inne rurkowe da sie pożreć:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 4
Zmieniają się te opinie. Kiedyś borowik ceglastopory uważany był za niejadalny, a teraz czytam, że jest bardzo dobry. Pełno tego nazbierałem dawno temu. Dołączyły do innych suszonych, zostały zapomniane i w zimie skończyły w zupie albo w bigosie. Nikomu nic nie było. A może to były borowiki ponure? Tego to nikt nie rozróżni nawet doświadczony grzybiarz.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak byłem dziecięciem, to się olszówki zbierało.
Potem poszło info, że są zabójcze na dłuższą metę - zawierają coś, co się kumuluje i nieodwracalnie uszkadza wątrobę.
Nie zbieram. Moja wątroba ma wystarczająco dużo roboty :D

Ale nie popadajmy w panikę. Na coś kiedyś trza umrzeć. Szansa, że akurat grzyby się do tego przyczynią, jest znikoma.
Chyba, że ktoś się nażre łysiczek i wyjdzie przez okno :D
btw: na działce, na której spotkałem rydze i maślaki, na moje niewprawne oko, najprawdopodobniej rosną również łysiczki. Weryfikować tego nie zamierzam ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 4
Tak na dobrą sprawę niewiele jest grzybów śmiertelnie trujących. Ale te blaszkowane zawsze sama jadam bo u mnie w rodzinie sami strachliwi. Nie wiem dlaczego ale po solidnym ususzeniu grzyby uznawane nawet za lekko trujące, tracą swoje właściwości :P
A najwięcej aromatu grzybowego uzyskuje się z niektórych hub nadrzewnych - ususzonych i sproszkowanych
I osobiście uwielbiam maślaczki pieprzowe - nikt ich nie zbiera bo są pikantne po usmażeniu. Ja lubię ich pikantność ale większość ludzi się ich pewnie boi
Po ostudzeniu i ponownym podgrzaniu tracą swoją pikantność i można je normalne szamać
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Wszystkie wpisy na bieżąco są moderowane przez administratorów. Weryfikowane są także posty zgłoszone do moderacji. Jeśli któryś ze zgłoszonych postów nie został zablokowany, oznacza to, że nie narusza regulaminu. Proszę o wskazanie wypowiedzi, która powinna zostać zablokowana.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dobrze prawisz panie Sadyl.

U mleczajów jest taka zasada, że ciemne mleczko - grzyb jadalny, jasne mleczko - niejadalny lub trujący. Organoleptyczne sprawdzenie smaku mleczka tez dobre, bo gorzkie lub piekące dyskwalifikuje grzyba, przy czym czasem jest tak gorzkie, że gęby nie można wypłukać przez godzinę, a ślinotok daje o sobie znać.

Z tymi mleczajami to jest jeszcze tak, że niektórzy jedzą nawet te niejadalne. U mnie wysyp mleczaja dołkowanego, w PL uznawany za trujący, w Meksyku i Skandynawii gotują go kilkukrotnie, po czym kiszą i jest nawet w obrocie handlowym.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Miałem chwilę wczoraj, to się zapuściłem do lasu.
Szału nie ma, de.. nie urywa. Nie są to zbiory "przemysłowe", jak u Ciebie, BMtF ;)
90% to maślaki. Z miejsca, które od wejścia maślakami mi "pachło". Troszkę innych znalezisk.
Wśród nich kilka płachetek.
Jako, że KILKA, poszły na śmietnik. Nie ufam pojedynczo rosnącym płachetkom.
I prawdopodobnie przytrafiłem borowika ponurego lub ceglastoporego. Miałem problem z rozpoznaniem..
Tak czy owak... obgotowane i wrzucone w czeluście zamrażarki. Nawet jeśli to był ponury, to co najwyżej de.. mi urwie :D

I przy okazji miałem okazję posmakować mleczko wełnianki. Jest jak mówisz. Smak w pysku pozostaje na długo :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 4
Ponurego od ceglastoporego łatwo odróżnić.
Po pierwsze, po smaku miąższu. Ponury jest gorzkawy. Ale co do zasady jadalny, trujący jedynie w stanie surowym. Na dodatek borowiki są miło trujące, bo w najgorszym razie leci z człowieka z obu stron przez trzy dni, i tyle.
Po drugie, po rysunku na trzonie. ponury ma marmurkowy wzorek, jak większość borowików, a ceglastopory kosmki, jak koźlarze.
Na Podhalu na ceglastopore mówi się pociece (#ciekawostka)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
> łatwo odróżnić.

Tobie łatwo. Ja siedziałem z pół godziny w Necie, oglądając zdjęcia. A jako, że egzemplarz był już letko skapciały i częściowo pożarty przez ślimaki (choć robaczywy nie był), nie wyglądał na nic z obrazka ;)
Ale gorzkawy nie był. Sprawdziłem ;)

> miło trujące, bo w najgorszym razie leci z człowieka z obu stron przez trzy dni, i tyle

Dzięki za takie MIŁE trucie. W szczególy wdawać sie nie zamierzam, ale po drugim tygodniu takich "przyjemności" ląduje się na SOR-ze z wetkniętymi kroplówami w obie łapy (pisałem o tym w wątku obok ;). Trzeciego już bym nie pyknął :/
Wiesz, jak boli kroplówa z potasu? ;>

Wziąłem sobie do serca to, co mówiłeś o fazach Księżyca. Kolejny raz ruszę do lasu za ok. 10-14 dni ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 4
wiecie co
Tęskno mi za Wami
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ja polecam oznaczać sobie miejsca dobrych grzybobrań za pomocą gps-a. Wtedy możemy tam trafić ponownie nawet po ciemku :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Obchodząc admina i system, do zobaczenia w Rzymie
http://youtu.be/McjmZUyhwkE

Ps
Rydze "som" i w dzisiejszej, porannej mgle aż chce się żyć!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie wiem, o co chodzi. Dotarłem w miejsca z pozoru idealne. Ogromne zagajniki młodych sosen i nieużytki leśne porośnięte sosnami i świerkami sporadycznie. Powinno być tam kilka wiader maślaków i przynajmniej kilkadziesiąt rydzów. A przez 3 godziny zebrałem tylko około 20 maślaków, a drugie tyle odrzuciłem bo były robaczywe. Ja tam swoje zawsze wyniosę, bo w takich sytuacjach uzupełniam zbiór purchawkami. To najlepsze grzyby, nie ślimaczeją na patelni. Obiad był zatem przyzwoity, zwłaszcza, że poparty Kadarką Prestige. Ale jak to się ma tych wszystkich historii o niebywałym wysypie grzybów, to pojęcia nie mam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
https://www.youtube.com/watch?v=0_MllTsDCa0
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja pierdykam... Co to było?!
Corona mi się od krwi oddzieliła w krwioobiegu.

http://youtu.be/OLj8EcECKxk
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie wnikamy, nie interesujemy się i nie zbieramy tych z czapeczkami gandalfa

https://www.youtube.com/watch?v=D_h2G6QMMjA
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A propos Alfa ;)
Po wielu dniach walki, Bóg ukazał mi twarz mojego "wroga". Dokładnie w chwili gdy już byłam gotowa do ciosu. Zobaczyłam w tej twarzy odbicie "twarzy" Jezusa. Gdy tylko odstąpiłam, i ode mnie odstąpił Zły i jego znaki.
"Jestem sługą "Tajemnego" Ognia... Wracaj do Cienia! Nie przejdziesz!" :)

http://youtu.be/mJZZNHekEQw

Ps
Do następnego razu
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja bym chętnie poszła sobie na grzyby. Lubię spacery po lesie. Bardzo lubię jeść grzyby leśne i pitrasić z nich różne dania ale niestety się na nich nie znam.
To tak w temacie grzybów napisałam.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bo to jest małpa. Nie mocy tworzenia, tylko małpuje i odtwarza swoje rozpaczliwe karykatury,

Nie lękajcie się.

I jeszcze have a cookie:

https://www.youtube.com/watch?v=pBfZooPrmfo
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
że niby z tą małpą to o co biega?
Nie lękam się jakby co :)
Lubię tagiatelle z grzybami leśnymi, pietruszką, czosnkiem i słodką śmietanką. Ewentualnie penne.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiesz, co dobre! Aż mi oczy nabiegły krwią z pożądania ;]

Mimo kruczego krakania (podejrzewam, że to celowa dezinformacja:) świerzbi mnie, żeby się wypuścić do lasu. Tak w środę-czwartek.
Puste słoiki w kuchni łypią na mnie z wyrzutem..
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
A jadłeś kiedyś kotlety grzybowe? Podobne jak mielone tylko z ugotowanych zmielonych grzybów? Albo gołąbki grzybowe? Ryż i zamiast mięsa mielonego grzyby? Polecam, spróbuj. Warto. Ach długo by opowiadać. Lubię zbierac grzyby ale nie do końca się na nich znam, niestety.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Gołąbki jadłem, mielonych nie.
Młody jeszcze jestem i dużo jeszcze przede mną... ;]

BTW: w żadnej dyskusji nie przeszkadzasz. Ocipiałaś?
Dygresje tutaj są na porządku dziennym. No i... nocnym... :D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Nic, nic, Tośka.
Jak byłem mały to byłem Murzynem i grałem w kosza. Bardzo mi wtedy było przykro, jak słyszałem: "idźcie już dzieci, bo teraz dorośli rozmawiają".
Zatem nie chcę tak postąpić.
Plus za słodką śmietanę. Ja prawie wszędzie zacząłem stosować słodką. I do zup i do grzybów i do mizerii. Jeszcze tylko nie wiem, w jakiej księżyc się powinno dusić

https://www.youtube.com/watch?v=RKrA-Ki8U9s
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Oglądałam "Misia" niuans też zrozumiałam. Przeszkadzam w dyskusji. Spadam :-)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
No właśnie. Wcale nie przeszkadzasz. Tu się czasem robi zamieszanie, bo nikt nie stosuje myku @adresat. Mało tu ludzi, nie ma to sensu. Czasem tylko wszyscy zaczynają na raz pisać i robi się taki szaszor.
Czekaj, czekaj, coś kojarzę z tymi mielonymi z grzybów. Dawno temu...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Okonomiyaki z leśnymi grzybami i majonezem chrzanowym mojego pomysłu w stylu japońskim. To na śniadanie.
Śniadanie musi być treściwe jak się robi w lesie.
Na obiad kotlety z kanii, dwa małe ziemniaczki na parze i pomidor od piekarza z cebulką.
A na kolację dwa tosty z smażonymi grzybami leśnymi i czedarem.

Teraz jestem na etapie testowania aribibi, dodaję do wszystkiego. Jutro butelkuję crazy beer - jasne pełne ze strąkiem aribibi w środku. A dwa kilowe słoje z red saviną się już kiszą na sos podług przepisu Kwasiora (będzie taki ognisty, że sam zły wpadnie popatrzeć). No i przymierzam się do kolejnej partii, tym razem carolina reaper i trynidad scorpion.
(Tę aribibi pakuję nawet do słoików z marynowanymi grzybami).
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Od samego czytania można sie spocić ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Noga biała (to raczej standard) , ale na nodze nie kapelusz tylko takie nie wiadomo co jakby prażynki 3D (albo pościel rzucona na łoże) w kolorze pomarańczowym wpadający w rudy , ( no dałbym zdjęcie , ale nie chce mi się zakładać jakiś kont na serwerach ze zdjęcimi) .... ktoś może sypnie nazwą z ciekawości ?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Takie o?

image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Ale smardze to rosną w kwietniu.
A rude to prędzej piestrzenice.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Piestrzenice też wiosenne. Woder nie pisał, kiedy znalazł te grzyby.
A ocena koloru przez faceta nie jest zbyt wiarygodna. DLa mnie np. te są też pomarańczoworude ;)
Z tego filmiku zresztą pochodzi moje skojarzenie, bo smardza na własne oczy chyba w życiu nie spotkałem.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Przy takim magicznym menu, moja kawa i pasztet w kostki wypadają nijak... choć bezpiecznie :)

Ps
Mam na skarpce pełno muchorów i psiur. Coś mi mówi, że i z tego Ukręcilibyście ambrozję ~8)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No fakt, piestrzenice trochę późniejsze od smardzów, ale w zasadzie majowe.

Dzisiaj przespacerowałem się po lesie, ale jakby przystopowało grzybowo. Koszyk uzbierałem, ale większość po mojej stronie płota. Będą w occie i na susz.

A Ty Słodziutka z muchorów się nie nalewaj, bo niektóre są jadalne, a te które są jadalne, są bez wątpienia smakowite. Jeden z nich nosi nawet nazwę cesarski, albowiem uznawano go godnego tylko podniebienia władcy. W PL nie rośnie, chociaż literatura mówi, że pół wieku temu ktoś go zebrał nad Odrą. Za to u nas dużo partyjniaków czerwonogłowych.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Dwa dni temu...

https://zapodaj.net/536b36704033a.jpg.html
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
No masz. Nikt się nie "nalewa". Zwyczajnie refleksja mnie naszła i zaraz po niej radosny wniosek.
Do pełni szczęśliwości jeszcze ta "zapodajka" na fotce.
Wygląda jak ...kupa, która zaraz wystrzeli na pomarańczowo. W życiu czegoś takiego nie widziałam więc jestem zainteresowana.
Nie wiem czy w ogóle znajdę to w atlasie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@woder:

Ten kolor to sjena palona ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Piestrzenica pochyła. Pomyślała, że jest wiosna. Zdarza się. Szósta rano czy szósta wieczór? Szósta w południe!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeśli to rzeczywiście ona, to woder miał niezłego fuksa. Podobno w Polsce jest tylko kilka stanowisk tego grzyba.
Proponuję iśc za ciosem i walnąć totka (20Mzł jest dzisiaj ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Daliście trop i poszukałem to chyba najbardziej przypominało - Piestrzenica infułowata - na wiki piszą o smaku - znaczy się że znalazł się nawet odważny żeby go spróbować :P
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeszcze jedno pytanie (zdjęcia nie mam, ale dużo tego rośnie ) grzyb wygląda jak kurka z góry nie do odróżnienia (od razu uprzedzę że nie przypomina lisówki tylko kurkę) , ale od spodu nie ma żeberek , a poszarpaną gąbkę wtf ?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
A to, to jest kolczak. Miałem dokładnie ten sam problem w sobotę. Jadalny, ale łykowaty
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziś udało mi się zabrać aż 3 kosze maślaków :D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kurka ~:) Zabyłam o grzybach...i w ogóle o wszystkim ~8)))) http://youtu.be/kvz_gW5C2cY
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
uwielbiam maślaki, ale myślałam że one to bardziej w maju,czerwcu rosną.
Jajecznica z maślakami,solą, czarnym pieprzem, słodka śmietanką, posypana szczypiorkiem to moje marzenie. Zazdraszczam obfitych zbiorów.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
> Jajecznica z maślakami,solą, czarnym pieprzem, słodka śmietanką, posypana szczypiorkiem

Wspominałem, że wiesz, co dobre? ;>

Dziś przyuważyłem nowy wysyp czernidłaków. W innym miejscu, niż zwykle.
Ciekawe, czy jutro będą jeszcze jakieś nadające się do zbioru.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Czernidłaki? To te przypominające kanie? Młode wyglądają nawet apetycznie (takie delikatnie uduszone na maśle z ciutkiem śmietanki, pieprzu i zieloną pietruszką) ale dojrzałe są chyba niejadalne. Odpuściłabym sobie. Osobiście ich nie zbieram. W przeciwieństwie do kani czernidłaki wydają mi się być grzybem niepewnym. Ale co kto lubi.
Ja chcę na grzyby, ja chcę na grzyby :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
> To te przypominające kanie?

Tylko z daleka i to wyłącznie jeśli komuś się obraz w pionie rozciąga ;)

> dojrzałe są chyba niejadalne

Z całą pewnością nie. Nawet nie zerwiesz, bo Ci się w ręku rozpłynie. Czernidłaki są jadalne tylko jeśli są białe. Kiedy zaczynają czernieć przy kapeluszu, to juz można je sobie odpuścić. No i trza je błyskawicznie przerabiać.
Za to są bardzo aromatyczne i delikatne w smaku i konsystencji.

> W przeciwieństwie do kani czernidłaki wydają mi się być grzybem niepewnym.

A (wg mnie oczywiście) właśnie kanię (szczególnie młodą) można znacznie łatwiej pomylić.

> Ja chcę na grzyby

Masz transport? Z chęcią wybiorę się wraz z Tobą :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Mam rower. Możemy jechać na zmianę. Odrobina truchtu dla zdrowia zawsze wskazana ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
No cóż... pozostaje mi truchtanie na zbiorkom ;)
Planuję się w piątek wypuścić. Raczej jako rekonesans. Nie nastawiam się na jakiś poważniejszy urobek.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Znalazłem sposób, aby choć w części zapełnić brzuszki słoikom.

image

W Stonce mają 3kg worki po 2 zł. Grzechem było nie kupić kilku ;)
Kolejna partia się własnie pichci :)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
Do grzybów to niepodobne ale jak to mówią starożytni Słowianie "lepsza...marchew..niż nic".
A ja lubię marcheweczkę:-)
Siemanko Sadyś :-p
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
E tam, marchewka :( Marchew jest w sklepach cały okrąglutki rok, więc jej pasteryzacja dla mnie nie ma najmniejszego sensu. Jeżeli cokolwiek gotuje w słoikach są to właśnie grzyby lub owoce sezonowe typu borówki, jagody. Wojny na razie chyba nie będzie a gdyby nawet wolałabym jakąś mięsną "słoikówkę" niżeli marchew z Biedronki tym bardziej że łykowata jest i mało soczysta.
Zawiodłam się. Czekałam na coś bardziej interesującego :( Napisz przynajmniej czym przyprawiłeś tę marchew, sekret często tkwi w szczegółach.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niby wszystko można kupić w sklepie. Idąc tym tropem można w ogóle nie gotować, tylko paść się gotowcami.
Jest tylko mały niuans: pichcenie sprawia mi przyjemność. Nawet jeśli dla kogoś jest to nieopłacalne finansowo czy czasowo. A ja nie lubię odmawiać sobie przyjemności :D
Poza tym mam 100% wiedzę, co jem i z czego to jest zrobione.
No i na wypadek wojny nie będę musiał się dopiero uczyć robienia przetworów. Szczególnie, że w takim przypadku na pomoc Netu raczej liczyć nie będzie można :P

PS: Zawiodę Cię kolejny raz: tylko marchew, woda, sól i cukier.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 4
Z tego co wiem, dosyć spory wysyp, trzeba się spieszyć.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ostatnio byłam na grzybach i niezłe zbiory przyniosłam do domu. Teraz grzybków jest mnóstwo.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Znam takie miejsce, gdzie rosną czubajki czerwieniejące. Te kanie, o których pisałem niedawno to były właśnie te czubajki. W czwartek było ich tam 12. Dzisiaj tylko 3. Wszak minęły 2 dni zaledwie. Dwie małe zostawiłem. Niech dorodnieją sobie spokojnie.
A jedząc to, co inni odrzucają można odkryć miłość nieznaną. Mianowicie nóżki kani i czubajek. Nigdy nie jadłem tak smacznych frytek jak dzisiaj. To były podsmażone nóżki czubajki. Fajne takie, włókniste. Coś jak cowboy przeżuwający suszoną wołowinę się poczułem.

https://www.youtube.com/watch?v=4EF4-sqtD7c
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Byłam dziś na grzybach, okolice Choczewa- wysyp rydzów,kozaków,podgrzybków i innych pojedynczych sztuk. Teraz je zaprawiam w słoiki , suszonki i mrożonki. Las dla mnie okazał się gościnny.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wrrrr... ;]

Suszu mi nie trza. Mam zapas na przynajmniej 2-3 lata :D
Mam chcicę na mrożonki i słoiki.
No i na "przemysłówkę" czyli płachetki w ilości znacznej, bo mi się niestety już skończyły... chlip ;(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Sadyl, zaimponowałeś mnie :)
To co? jutro Mc Donald Cisowa godz.8.00 -kawa , i jedziemy na grzyby.Samochód znalazłam.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rany Buzka...
Powiedz, że jedziemy w Bory, to się dosiędę po drodze.
8:00 w Cisowej nie jest moim szczytem marzeń. Musiałbym juz się zacząć zbierać :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Sadyl, jest jak jest...temat aktualny- jutro pod Makiem Cisowa... Pozdrawiam
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zadzwoń do mnie. Nie rano. Teraz ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Dobranoc Panie telefon
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Gdzie wszyscy do pracy to ja dziś ostatni dzień urlopu na grzybkach od rana i nazbierałem mnóstwo :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
WYPRAWA NA GRZYBY :)
Jeśli ktoś ma chęć, czas i lubi grzyby (zbierać a potem je przerabiać) w najbliższą sobotę 14.10. wyjazd na grzybobranie (okolice Choczewa- bogate zbiory) Zbiórka Gdynia Cisowa pod Mc Donaldem godz. 8.00- 8.30. Koszt 10,00 od osoby (paliwo). Ogłoszenie nieaktualne w razie deszczu. Zgłoszenia tylko przez forum.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pojadę w piątek i wszystko wyzbieram ;P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeśli tak, to tak... (cytat z filmu-jakiego?)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wielki Szu.

Zmawiałem się dzisiaj z innym Forumem na sobotnie grzybokosy, jednak najprawdopodobniej w kierunku pratiwpałożnym.
I tak mnie pewnie z suką nie zabierzesz :/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Gratuluję to jest :Wielki Szu . Klasyka lat 80. Jeżeli Twój pies jest nieagresywny i nie pogryzie nas to zapraszamy...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Może nie pogryzie. Staram się nad tą krwiożerczą bestią panować ;]
Jednak ponownie poproszę Cię o kontakt na prv. Zadzwoń* do mnie lub zostaw jakiś namiar do siebie.

---
* Nr tel jest w każdym wątku "ogniskowym". Zresztą wyguglanie go to kilkanaście sekund.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Wybieracie się jak sójki za morze. Pozostaną wam tylko opieńki i gąski. Tych ostatnich jest spory wysyp, szare i żółte.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nalewka z kurek. Takim oto newsem zostałam dziś ustrzelona... Przebiło nawet krucze purchawki, o których własnie czytam z tradycyjnie głupią miną;) Nalewki robi się dziwnych rzeczy, to wiem, ale z grzybów??? W ogóle zrobiono mi wykład o właściwościach kurek jak stąd do BydgoszczU. Muszę kogoś podpuścić, żeby zrobił nalewkę z kurek.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jakimiż to pokrętnymi drogami prowadzi los-przypadek metafizyczne byty.
W mojej piwniczce dojrzewa właśnie nalew na jesiennych kurkach elfico :-))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@MtF
Wiadomo, że jak coś "dziwnego" to u Ciebie można znaleźć ;-)
Ciekawa jestem, jak smakuje nalewka z kurek.... hmmmm
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A czy taka nalewka pomaga na jesienne przeziębienia? ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Yyy... nie rusza mnie to wcale. Ani troszeczkę.
(w tle nerwowe obgryzanie pazurków i knucie z zakresu kombinatoryki wiewiórczej '3Z': znaleźć-zajumać-zwiać bez śladu)
;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pierwsze Z jest awykonalne a nawet gdyby, to przy drugim Sfora by się jeno oblizała ;D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
To pewnie Germanie wynaleźli tę nalewkę z kurek a nie byle głąby. Fiufiufiu. Czołem towarzystwu
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Próbowałem kopać genealogię nalewki z kurek, ale nie znalazłem.
Dowiedziałem się tylko, że zubaża (przez zawartość hitinmannozy i kwasu trametonolinowego) życie wewnętrzne w człowieku ;)
Mi na nic. Jako troglodyta, jestem wręcz sterylnie pusty wewnątrz ;D

Za to, niejako przy okazji, odkryłem parę fajnych roślin. Kilka sobie zapuszczę na działkę. Jednej z całą pewnością nie - choć wiem gdzie rośnie i będę czerpał z niej resweratrol.
W zasadzie.. już czerpię, od kilku tygodni. Zamiast herbacianego ulepka (znajomi wiedzą o czym mówię) piję napar z chwasta. :D
Kto mnie zna, wie
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 4
Ja chyba śnię! Od wątku do wątku szaleństwo :)
Chwal się. Rozbierz do gumiaków i zostań człowiekiem-gumofilcem. Jutro przeczytamy na głównej o akcji, w której Cię zawiną z kwartą naparu w dłoni, podczas konsumpcji corpus delicti:)

Ps
FYI gryps jest przezroczysty nie tylko dla "znajomych" (absurdalny twór zatruwający słownik)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja gupi myślałem, ze chodzi o absynt. YT podsuwa mi sugestie licząc na to, ze ja nie wiem, że wszyscy żyjemy we śnie i tak naprawdę chodzi o misterny plan wychowania idealnego konsumenta. Czasem jednak się zdarzy. Że się bosman rozmarzy. I jest błąd w matriksie. I to jest absolutnie najpiękniejsza rzecz, jaką. Soryy. To jest prawdopodobnie najpiękniejsza rzecz. Zdrówko

https://www.youtube.com/watch?v=tg56lKVoips
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Byłem na grzybobraniu.
Nazwa jest niezwykle myląca, gdyż w 2,5h zebrałem ilość, która może wystarczy na poranną jajecznicę. O ile nie będzie robaczywa :/
Las w Trzepowie.

@Rondelku:
To nie miał być gryps. Chodziło mi o to, że znajomi wiedzą, jaki ulepek zwykle pijam ;)
A ostatnia linijka wkleiła mi się niezamierzenie i jest zupełnie bez sensu.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
U mnie rosną. Nielubiane przez Sadyla sarniaki, gąski i gąsówki, podgrzybki i koźlaki i kurki. W tym roku było wyjątkowo dużo kurek.

Ale ja dzisiaj warzę sos na kiszonych red savinach. W całej chacie unosi się ogień. Zatoki mam wyczyszczone do cna. A przed chwilą pùrtk zastukał w okno, bo mu się zmyliła droga do piekła. Jeszcze godzinka gotowania, potem blendowanie, potem jeszcze godzinka i można butelkować. Będzie się działo.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Biedny purtek. Zapewne skumał, że to jego piekło to tylko wersja "light" ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 4
ja uwielbiam zbierać grzyby, w tym roku nie mogłam jeździć ponieważ złamałam nogę i nie było mowy o grzybobraniu, na swięta na szczescie mam jak zrobić bo grzybową ugotuję na bazie koncentratu grzybowego Krakusa, wyjdzie równie smaczna, ale mam nadzieję, że za rok nadrobię tegoroczne straty :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Koncentrat Krakusa możecie kupić tu:

https://www.ecarrefour.pl/artykuly-spozywcze/konserwy-i-dania-gotowe/zupy/krakus-grzybowa-koncentrat-300-ml

nie zapomnijcie też o barszczu i żurku.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Feee, podgrzybek 2%, smacznego altka.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Uwielbiam grzyby, nawet koło domu mi rosną, bo kupiłam takie specjalne i rosną pod drzewami. Super sprawa, prawdziwki, ale czasem lubią w sezonie do lasu, super wtedy jest.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> kupiłam takie specjalne

Łysiczki? ;>

A poważnie: jasne, że można kupić grzybnie najróżniejszych grzybów, z borowikami włącznie. Reklam tego jest w pip.
Tyle, ze to nie marchewka, która urośnie niemal wszędzie. Grzyby zazwyczaj potrzebują określonego środowiska. I nie jest przypadkiem, że grzybów uprawnych jest w Polsce tylko kilka gatunków. Po prostu uprawa grzybów leśnych to czysta loteria, z raczej niewielką szansą na wygraną.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
ja się nie znam na grzybach i do lasu nie chodzę, ale grzyboą lbię dlatego cęsto ja robię na bazie koncentratu grzybowgo Krakus, wychodzi pyszna i bez chemii więc spokonie można na jego bazie robiż zupę.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Bez chemii i bez grzybów. Coś mocno się ten Krakus reklamuje.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
wszystkie grzyby jadalne mozna suszyc?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Teoretycznie tak. Ale nie słyszałem, żeby ktoś suszył np. opieńki albo kurki. Rurkowce się suszy
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jednak ludzie suszą i opieńki i kurki. Czyli wszystko można ususzyć. Znalazłem nawet wpis faceta, co chwali się, że ususzył boczniaki
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Opieńki czy kurki mają z definicji inne zastosowania kulinarne i po prostu ich szkoda na susz.
Inna bajka, kiedy z grzybobrania mamy N innych grzybów i kilka np. kurek, z którymi nie bardzo wiadomo, co zrobić, bo na jakąkolwiek potrawę (choćby jajecznicę) jest ich za mało. Wówczas spokojnie można je dorzucić do suszu.
Problem jest z grzybami bardzo wilgotnymi (np. maślakami) bo trza je suszyć intensywnie (na słońcu, w suszarce lub w piekarniku), żeby zdążyły się zasuszyć, zanim spleśnieją.
Z kolei np. suszone (i sproszkowane) kanie są świetne jako przyprawa (wzmacniacz aromatu i smaku) do zup czy sosów grzybowych.
Też rozwiązanie zastępcze, jeśli akurat nie mamy ochoty na kotlety z kani.
Oczywiście... pomysł wzięty od BMtF, ale juz przetestowany przy okazji wigilijnych pierogów i zupy grzybowej.
I (jak dla mnie) jest to jedyna metoda na spożycie starych sarniaków, choć Leśny Człowiek ma o nich lepsze zdanie :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
ja lubię takie prawdziwe grzyby z lasu ale nie potrafię ich zbierać, dlatego zupę grzybową robię tylko na bazie koncentratu grzybowego Krakus.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Co ten Krakus tak zajadle się reklamuje. To może niech każdy sobie sam oceni czy by to uznał za bazę do zupy, jakiejkolwiek , skład tego koncentratu:
woda, przeciery warzywne (20%) z: ziemniaków, selera, cebuli, pietruszki, marchwi (2,5%) i czosnku (0,15%), ekstrakt grzybowy, podgrzybek suszony (2,0%), serwatka (mleko, laktoza), warzywa suszone i ekstrakty warzywne (w tym ekstrakt selera), przyprawy, olej palmowy, laktoza, białka mleka, mąka ryżowa, cukier, sól, aromaty (zawierają mleko, seler), regulatory kwasowości - kwas mlekowy i kwas cytrynowy, stabilizatory - guma ksantan i gellan
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
ja też kupuję koncentrat grzybowy Krakusa bo nie lubie zbierać grzybów a lubię dania z grzybami więc dla mnie jest to alternatywa.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
Strzeż się tej Krainy Grzybów!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ciekawe jaki sezon będzie w tym roku :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
O, i to jest dobre pytanie. Podejrzewam, ze nędza. Susza była
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pytanko do BMtF:

Kilka tygodni temu zwaliłem na działce hałdę zrębków. Mieszane, z przewagą iglastych. Nawilżyłem i przykryłem plandeką, żeby sobie toto kompostowało, do czasu, aż trafi do gleby.
Dziś to odkryłem i stwierdziłem niezłą kolonię grzybków. Z pokroju przypominają czernidłaki. Są jednak znacznie od nich mniejsze. Jakieś 5 cm wysokości kapelusza max. Dosyć chuda, biała nóżka. Kapelusze gładkie, sine, z fioletowym odcieniem. Charakterystyczny jest biały, jakby pleśniowy, dosyć gruby nalot na kapeluszach, łatwo ścieralny w dotyku.
Cóż to może być?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Gdybyś spróbował o opisał efekty po spożyciu rokowania mogłyby być precyzyjniejsze ;P
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Po mojemu jakieś czernidłaki :-)) Rodzina coprinus jest dosyć duża, Wszystkie pieczarkowate mają to do siebie, że ładnie rosną na kompostowanej biomasie. Jak to saprotrofy.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Miałem okazję dzisiaj widzieć ładnie juz ukorzeniony trawnik "z rolki". Kilkumiesięczny.
Jakbym powiedział, że spoza grzybów nie było widac trawy, byłoby to przesadą... ale niezbyt dużą ;)
Rosły plackami po kilka m². Ale na tych plackach to w rastrze rzędu 5x5 cm. Bardzo podobne do tych "moich".
Diabelnie "ekspansywne". Szkoda, że prawdziwki tak nie mają :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Ja mam nadzieję, że u mnie, na wsi (powiat tarnowski) będą grzyby po ostatniej ulewie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czy ktoś może napisać, gdzie już się pokazały grzyby w okolicach Trójmiasta. Byłam wczoraj w Karwii, niestety tam grzybów brak.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
W sąsiednim wątku wspomniałem o wczorajszym zaskoczeniu w lesie w Kowalach. Wybrałem się na rekonesens własnie aby sprawdzić, jak przyroda daje sobie radę po upalnym i suchym lecie.
Parę razem tam byłem w poprzednich latach i nigdy nic nie udało mi się znaleźć nic sensownego. Nawet trujaki występowały z rzadka.
A wczoraj zaskok - poza chmarami trujaków znalazłem dwie kurki i zajączka. Przez około pół godziny. Już zrezygnowany wracałem, kiedy trafiłem na stadko maślaków: tych ciemnopomarańczowych, z których ciężko się skórę obdziera. W efekcie miałem sporą garstkę, wystarczającą na solidne śniadanie.
U mnie na działce jakieś cudactwa wyskakują masowo na glebie, którą wcześniej zrębkami drzewnymi zasiliłem.
Kiedy kilka dni temu czytałem grzybne raporty, w pasie nadmorskim jest wysyp, ale bardziej na zachód. Gdzieś tak od wysokości Ustki a może Kołobrzegu.
Bardziej na południe - w okolicach Bytowa.
Natomiast u nas cieniutko a Manson twierdzi, że w Borach już zupełna bryndza. Jeśli u Mansona jest bryndza, to nie wiem, gdzie miałyby być grzyby :)
Z drugiej strony zauważyłem jednak sporą podaż na gdańskich targowiskach. Głownie opieńków ale i maslaki widziałem.
Nie pytałem jednak skąd. Abo to ktoś prawdę powie? ;>
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Trzeba tę skórkę zdejmować? Ja tego zupełnie nie rozumiem. Jak przekrawam kapelusz na pół żeby sprawdzić, czy nie ma robaków, to czasem skórka pięknie schodzi jednym pociągnięciem. To przyjemne uczucie, że się taki fajny, czysty grzybek zrobił. Ale jak się nie uda, to tnę w kapelusz w paski tak jak prawdziwka czy podgrzybka, myję w durszlaku pod mocno odkręconym prysznicem i na patelnię. Nie jest ani gorzka ani nie mam potem niestrawności. Żona jednego profesora dostała kiedyś ataku histerii i spazmów przy obieraniu maślaków. Nazbierali jej kilka wiader a potem "masz babo, obieraj". A ja jadłem kiedyś młode maślaki wrzucone do octu razem ze skórką i były przepyszne.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zastanawiałem się nad fenomenem ściągania maślaczej skórki. Doszedłem do wniosku, że w niektórych odmianach po prostu łatwiej ściagnać skórkę z całym brudem i igliwiem niż domyć je, usiłując spłukać klieisty i uświniony śluz. A może ta skórka w trakcie obróbki termicznej sama odłazi i potem nieestetycznie wyglądają te pływające farfocle w słoiczku maślaczków w occie?
U niektórych maslaków, tych "suchszych", skóra nie daje się w ogóle ściągnać i te oczywiście przerabiam tak, jak są.

Z ciekawostek: jedna z moich znajomych zawsze mnie męczyła, po co ściągam skórkę z kapeluszy pieczarek? Sama dzieciństwo spędziła na farmie pieczarkowej i przez całe dorosłe życie nie ściągała skórki. Jeśli nie płukała, to najwyżej jakimś pędzelkiem otrzepała z ewentualnych resztek pieczarkowego podłoża.
Część czynności wykonujemy machinalnie, nie zastanawiając się nad ich celowością, bo tak zostaliśmy nauczeni od małego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Właśnie sobie czytam. Niektórzy twierdzą, że śluz jest cieżkostrawny i może zaczopować układ trawienny. Myślę, że im człowiek starszy tym mu trudniej z trawieniem. Ale równie dobrze może to być jakaś kolejna klechda ludowa, której po prostu nikt naukowo nie zbadał. Jakiś pisarz opisał przykładowo sensacyjną metodę łowienia węgorzy na koński łeb i do dziś są ludzie, co zarzekają się, iż widzieli potworne węgorze wyłażące z wyżartych oczodołów. A węgorz to ryba drapieżna a nie padlinożerna. Jak się gdzieś zaplącze w takim łbie to przypadkiem całkiem, bo tam ciemno i bezpiecznie. Mamie koleżanki skórka pomidora przykleiła się do żołądka czy gdzieś tam w okolicach. Wyobraziłem sobie takie katusze i akurat pomidory to parzę wrzątkiem i obieram. No ale to sama przyjemność takie ściąganie skórki. Maślak zamarynowany ze skórką jest po prostu śliski i sprawia wrażenie tłustego. Jego spożywanie jako zagrycha do zmrożonej wódy jest zatem psychologicznie uzasadnione. Człowiek ma wrażenie, że zagryza czymś bardziej treściwym, co lepiej te wszystkie błony żołądka zabezpiecza.
Tak se skaczę po tematach bo czemu nie?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Wiem, że Borach cienko z grzybami. Byłam przez parę dni w okolicach Warlubia. Kilka Kani na patelni poza tym parę pojedynczych sztuk o których bezsensem jest wspominać.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Taka pogoda i aura, taki klimat, że w tym roku jeszcze nie przyszła mi myśl by ruszać na grzybobranie.
Zwykle u mnie, pod domem, na skarpie w lasku siedzą zajączki i maślaki. Wtedy ruszam na grzyby.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wobec tego jak wyruszysz daj znać, będzie to sygnał na grzybobranie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
W temacie lisówki zdania nie są jednoznaczne. Niektórzy badacze klasyfikują ja jako niejadalną, inni jako trującą. Po mojemu to jest tak, że niektóre grzyby są dosyć ciężko strawne. I ta ich strawność powoduje zaburzenia gastryczne, które w osobniczych przypadkach mogą przyjmować postać zatruć pokarmowych. A u tych lepiej znoszących najwyżej poboli brzuszek., albo odczuwają potrzebę kieliszeczka na trawienie.
Młody jesteś Kruku to dałeś radę. Jak się zestarzejesz raczej odpuść sobie takie eksperymenty. Jak chcesz poszpanować to nauczę Cię jeść muchomory, to jest dopiero jazda muchomorek z octu pod wódeczkę.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No to Was wnerwię...
Właśnie wróciłem z działki. Działkowa sąsiadka opowiedziała mi o kuzynce, która dzisiaj nazbierała (rzecz jasna nie sama ale max to 5 osób bo autobusem nie jechali) pełen bagażnik w 2 godziny. W zasadzie nie wchodząc do lasu a jedynie na obrzeżach drogi.
Widziałem zdjęcie. Okolice Lęborka.

Klamka zapadła. Środa-czwartek ruszam na grzyby. Działkowy sąsiad jest chętny aby się dołączyć.
Ze dwa miejsca się jeszcze znajdą, jakby ktoś był chętny i dzwoniąc wyświetli mi się z osoby, nie numeru :D
No i nie ma uczulenia na suki - bo ona oczywiście też jedzie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Nic nie jest w stanie wnerwić mnie :)
Grzyby odpuszczam...
Piję wino, jem smakołyki i popijam underbergiem... znowu piję wino i dopiero rano przypominam sobie, że już nie mam 20 lat a potem cały dzień nie mogę doczekać się nocy.
Przydałoby się trochę deszczu nocą żeby grał na szybach poddasza ale poczekam cierpliwie :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja w sobotę ruszę na grzyby, może się pojawią a jeżeli nic nie znajdę to pocieszę się spacerem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A tak przy okazji, bo nigdy (za mojego życia) ten temat na Forum poruszany nie był:
Ktoś próbował w warunkach domowych mrozić grzyby? W sensie: surowe, bez wcześniejszej obróbki?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
> Przydałoby się trochę deszczu nocą

Oj.. nie trochę i nie nocą. Przydałoby się kilka deszczowych dni z rzędu.
W naszych okolicach wilgotność gleby (a zatem i ściólki) jest "plackowata".
Kilka ulew tego lata pominęło moją działkę - za to lało jak z cebra np. na Jasieniu czy Kowalach. A jaka to różnica? Z 10 km?
Testowałem dzisiaj na działce świezy nabytek: świder glebowy. W glinę w wykopanej dziurze w ogóle nie było mowy, żeby wkręcić. Tam nawet jak szpadlem dziabnę z rozpędu, to ledwo ryskę zrobię.
Ale nawet w miejscu, które przekopywałem wielokrotnie i regularnie podlewałem (i nadal podlewam, bo poplon wyrasta), z dziury wysypuje się suchy pył.
Suchoty straszliwe.
Jeśli taka "plackowatość" była w calym kraju (albo chociaż w rejonie naszych zainteresowań) to efekty grzybiarskie mogą być fascynujące. W tym samym większym kompleksie leśnym, tylko w różnych stron, grzybozbiory mogą się różnić diametralnie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Sadyl,
Zblanszowane spoko możesz mrozić.
U mnie grzybów full, codziennie zbieram kobiałkę a mieszkam w mieście z wiatru i morza.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zblanszowane to oczywistość.
Chodziło mi o takie, jakie można w marketach kupić, czyli totalnie surowe.
Tam się stosuje technologię wręcz kriogeniczną. Zastanawiałem się, czy można to zrobić w domu, gdzie max, jaki da się wydusić z zamrażalnika to może z -25°.
Jakbym miał nadmiar surowca, to sam bym sprawdził. Tak zrobiłem ze szpinakiem, mrożąc surowe liście w woreczkach odessanych próżniowo własną piersią :D Wyszły nieźle.
Ale trochę żal zmarnować grzyby. Może zatem ktoś próbował i się podzieli wiedzą?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Makłowicz próbował w jakimś programie. Mówił że to rzadko stosowana metoda ale można i warto tak zrobić. Pociął na bardzo grube kawały i wsadził do worka. Niektórzy twierdzą jednak, ze trochę się smak zmienia przez to. Ja opieńki kiedyś zamroziłem w ogromnych ilościach i były spoko. Tylko że z jajkami zawsze jadłem, po obgotrowaniu jak to opieńki, więc cieżko oceniać jakieś subtelności w różnicy smaku
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niuanse smakowe i predyspozycje do mrożenia tkwią zapewne w konsystencji danego gatunku grzyba. Trochę tak jak z warzywami, przykładowo świeży ogórek staje się flakiem po rozmrożeniu.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
To oczywiste - im więcej wody, tym gorzej się mrozi.
Jakby udało mi się znaleźć np. kurki czy opieńki w dużej ilości, to z pewnością spróbuję. I wsadzę wraz z nimi np. jednego maślaka i jednego podgrzybka. W celach testowych
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Mroziłem i mrożę. Kurki się sprawdzają, reszta niespecjalnie. Lepiej mrozić zblanszowane - zajmują mniej miejsca, a walory smakowe rozmrożonych bez blanszowania nie przewyższają tych zblanszowanych.
Jeśli chodzi o przechowywanie grzybów zdecydowanie suszenie, bo nadaje im dodatkowego smaku. Mrożenie jest wydajne, ale smaku grzybów nie poprawia.
A my ty w Borach pieczemy chleb grzybowy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
w tym roku mam na koncie prawdziwka tak ok 25 cm nie robaczywy ;) - jeden grzyb = jeden obiad ;P
Co do mrożenia , mrożę wszystko kurki , maślaki (obrane) , podgrzybki, borowiki, prawdziwki , kozaki bez różnicy ok -20*c (nikt nigdy nie narzekał że niedobre)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mister Mtf,
Jak robicie chleb grzybowy?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
To chleb pszenno-żytni na zakwasie z dodatkiem suszonych i ugotowanych grzybów.

Jest też wersja ciasta grzybowego, gdzie farsz grzybowo-cebulowy zapieka się w cieście chlebowym, coś jak grzybowy kulebiak.

A tak na marginesie - opracowałem tez recepturę pasztetu z grzybów i co sezon go robię, świeże grzyby różnych odmian, grubo posiekane plus warzywa.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sadyl ja się piszę
weźmiesz mnie ze sobą?
Jak nie będę was śledził PKSem
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hahaaah :)
jesteś niezmordowany w dążeniu do kontaktu i nieagresywny. i za to Cię lubię :)

ps.
zapoznałam.
wyrażam.
i powtarzam, że mam już od miesiąca dowód tożsamości. mogę odebrać list polecony. da się żyć.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@Lewak:

Dawaj. Ino pamiętaj o założeniach oferty. Masz mi się wyświetlić w telefonie z osoby, nie numeru ;]
Sundog dla naprzykładu wyświetliło by się z osoby.

@sundog:

Gratuluje ukończenia 18 lat.
Kiedy celebrujemy? ;>
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
> świeże grzyby różnych odmian, grubo posiekane plus warzywa.

Nie mielisz? Mniej roboty.
Farsz do pierogów typu grzyby czy kapusta mielę na największych oczkach jakie mam dostępne. Sok wylata, ale dodaję go do farszu a potem i tak go obsmażam, czyli nie tracę.
Przy małej ilości siekanie* jest szybsze, bo unika się mycia maszynki do mielenia. Ale przy dużej wręcz odwrotnie.

---
* Ze sto lat temu walnąłem na jakimś Forum tekst: "Siekanie jest procesem stochastycznym, w przeciwieństwie do procesu deterministycznego, jakim jest N-plasterkowanie". Chodziło o sposób krojenia cebuli :D
W tym temacie, BMtF, jesteś dla mnie wyrocznią - walnąłem mądrze brzmiącą głupotę (jak często ZJ robi), czy moje słowa miały sens?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Taka dygresja:

Często się chwalę, że większość Forumów znam "z gęby".
Nie do końca jest to prawdą. Mam cholernie słabą pamięć do twarzy.
Wspomnianego wyżej sundoga na ulicy bym nie poznał. Chociaż troszkę czasu ze sobą spędziliśmy.
Jak widzę gdzieś w sklepie gościa przypominającego Andersona, to myślę, że to BMtF :D
Dzisiaj nie poznałem babki, którą miałem okazję widzieć przez przynajmniej godzinę, raptem ze 2 tygodnie temu.
Albo problem neurologiczny, jak w "Vinci" (Prozopagnozja) albo nadmiar znajomych twarzy na co dzień.
Odkąd pracuję w "usługach", szeroko pojętych, gdzie muszę non stop spotykać się z ludźmi, zauważam to zjawisko.

A teraz na dokładkę anegdotka, żeby żalem powyższe nie trącało:
Na przełomie liceum i studiów często bywałem u świetnego alergologa, śp*. prof. Ryszarda Gniazdowskiego.
Jeszcze w liceum, po wizycie u Niego, skapnąłem się na schodach, że zapomniałem wziąć zwolnienia ze szkoły na czas wisyty lekarskiej.
Wracam, odczekuję aż ktoś wyszedł i wchodzę po prośbie.
Pan profesor podnosi okulary i mi się przygląda... i po chwili pyta: A kiedy Pan był u mnie?

---
* nie wiedziałbym, że nie żyje (bo skąd?), gdybym przypadkiem nie trafił na jego grób.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Sadyl
no co Ty?
Mam Ci wysłać nagą fotkę?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zbieranie grzybków najskuteczniejsza eliminacja L4 L5 Polecam!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tym którzy piszą że mrozili kurki chcę zapytać : czy smakowaly ? Bo może mają jeszcze w stanie zagrożonym. Spróbujcie : nie do zjedzenia. Gorzkie jak goryczaki. Natomiast kurki dobrze przechowuje sie i mrozi oraz dobrze smakują zblanszowane lub tak przetworzone na patelni, jakby zaraz do nich wbijać jajka na jajecznicę. Pasteryzuje się takie smazone kurki w sloiczkach. Natomiast doskonałe smakują mrożone małe borowiki. Trzeba je jedynie osuszyć po umyciu na papierowym ręczniku i w małych porcjach wkładać w woreczki i mrozic w zwykłej zamrażarce. Robiliśmy to w zamrażalniku lodówki podczas pamiętnego roku obfitości borowików. Chyba 3 lata temu. Nigdy wcześniej nie próbowaliśmy tego mrożenie. Ale smakowały naprawdę jak świeże no i były twarde. Faktem jest ze nie miały dużo wody w sobie. Smacznego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Technologia produkcji żywności rozwiązała ten problem wieki temu - w zamrażarce lodówkowej nie należy przechowywać żywności dłużej niż miesiąc.
W zakresie grzybów można je mrozić w niskich temperaturach i przechowywać do 10 miesięcy, bo chociaż zamrożone pewnym procesom starzenia się ulegają. W moich zamrażarkach jest arktyczny mróz - -28 - i bez szkody dla smaku przechowują się w niej spokojnie 3 lata (dłużej nie trzymałem). Trujące nie są, jadalne są, ale poopy nie urywa. (Zamrażary mam przez sforę, bo przechować dziesiąt kilo padliny inaczej się nie da, a wyprawy po mięso co kilka dni to utopia).
Istotny jest też proces zamrażania, inaczej zamraża się grzyby młode, inaczej stare. Ja zamrażam tylko młode, i to od razu w temperaturze arktyki. Nie ulegają degradacji. W zanrażarce lodówkowej nie próbowałem, ale bym też nie widział sensu, bo to nie urządzenie do długoterminowego przechowywania żywności.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zamrazalem w zamrażalniku lodówki bo taka mam w domu na działce. Natomiast po przyjeździe do domu przechowywaniem je w zamrażarce w warunkach arktycznych o ktorych wspomniałeś. Nie wiem jak długo zachowały by swoje walory smakowe bo szybko je zjedliśmy. Gdzieś do 8 miesięcy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> w zamrażarce lodówkowej nie należy przechowywać żywności dłużej niż miesiąc.

To chyba jakaś forma asekuracji ze strony producenta lodówki. Mi potrawy w zamrażalniku wytrzymują dowolny czas. Najwyżej, po kilku _latach_, się nadmiernie wysuszają. A szczególnego szału nie mam, bo raptem rzędu -22-25° w zależności od temp na zewnątrz.
Lodówka jednoagregatowa. Nie rozróżnia, temp dołu i góry. Termostat pilnuje części "chłodniczej". Temp dołu wychodzi zatem dosyć losowo ale mieści się w kanonie. Im częściej "wietrzę" górę, tym bardziej p*ździ na dole. Prosta zależność :D
Mięso, ryby, moje włąsne potrawy, czy choćby właśnie zblanszowane lub obsmażane grzyby, po N miesiącach kompletnie się nie różnią od tych, zamrożonych tydzień temu.
Jedynie zielsko się różni. Mrożone liście np. mięty czy selera, po roku są suche jak pieprz. Mimo, że niby "hermetycznie" zamknięte. Podobnie płatki róż, które trzymam do kąpieli dla wyjątkowych Pań. Co rok muszę wymieniać :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Dlużej niż miesiąc :)
po roku myśląc że to sąsiadki
która korzysta z mej zamrażarki
odnalazłem dorsza
smakował wybornie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> sąsiadki która korzysta z mej zamrażarki

Poniekąd ją rozumiem.
Obniżenie temp. ciała o kilka ° spowalnia starzenie.
Albo masz duży zamrażalnik, albo drobniutką sąsiadkę
Zazdraszczam i jednego i drugiego
W moim mógłbym co najwyżej Vi upchnąć :D
A właśnie.. gdzie Ona się podziałą?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Vi
za przeproszeniem
cznia takich idiotów
jak Ty i ja.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Z tym mrożeniem to raczej zalecenie technologów żywności, a nie producentów lodówek. Chociaż tyłkami trzęsą pewnie jedni i drudzy.
Tak mi się przypomniało, że w czasach kiedy jeszcze studiowałem szamanizm natrafiłem gdzieś w rosyjskojęzycznym necie na dość ciekawą informację, mianowicie Czukczowie (albo inni jacyś tamtejsi, nie upieram się) wydobywają z wiecznej zmarzliny mięso dinozaurów. Ludzie go nie jedzą, ale psy są nim skarmiane z powodzeniem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pewnie zdrowsze niż z napromieniowanych reniferów. Najpierw testy nuklearne, potem Czarnobyl. Amerykanie niewiele lepsi. Johna Wayne'a zabili w ten sposób.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie uwierzyćie, ale łancuch raptem kilku synapsów (coś jak sześć stopni Milgrama vel oddalenie Bacona), od mrożonych kurek, doprowadził mnie do IRA.

Już teraz tego nie powtórzę, a co dopiero jutro, ale pamiętam, że po drodze był Steven Rhea

https://www.youtube.com/watch?v=6Ejga4kJUts
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Uwierzę. Już mało co mnie zaskakuje.
Przez ten wątek zacznę zużywać zapasy suszonych grzybów.

http://youtu.be/Gcxv7i02lXc
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Oj tam...

Sobota, czyli ptawie poprzedwczoraj.
Zajeżdżam do Klientki o. 17; Jej mąż w wyrze. Strasznie "wczorajszy".
Wypełznąl z niego do 23 raptem 3x. 2x do kibelka i raz do pizzy ok. 22
Kiedy złapałem kawałek pizzy i pożarłem go w locie do do roboty, Babeczka mi mówi (była ok. 22 w sobotę): Panie.. wyluzuj. Gdzie się Pan tak spieszysz?
Odpowiedź:
Do domu i do mojej suki.
Na co ten niezwykle cierpiący (kicia! nie tupaj!) mąż rzuca tekst: Też się kiedyś spieszyłem do swojej suki. Teraz tylko się martwwię, o portfel.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
No tak. Tylko to jest dla mnie inna galaktyka, obce klimaty, inny świat...
Kiedy byłam młodsza to nie mogłam się nadziwić niektórym postawom życiowym ludzi.
Teraz nie mam do tego cierpliwości.
Nie wiem ku...wa co to będzie za 20 lat. Serio.
Głupota i bezmyślność bezbrzeżna a potem płacz i zdziwienie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No jak? Normalne....

https://www.youtube.com/watch?v=SLFOunyoMFs

żartowałem
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rozmawiałem z działkowym sąsiadem. Był dzisiaj na grzybach.
Zebrał tyle, ile był w stanie unieść. W lesie spotkał grzybiarza, który wczoraj zebrał 600 (słownie: sześcset) prawdziwków,
'Sam zebrał sporo podgrzybków. Na łany płachetek nie miał już miejsca. Gdześ po drodze na Bytów.
Jutro jedziemy we dwójkę, A w zasadzie czwórkę, bo zabiera się jeszcze moja przyjaciółka i oczywiście suka.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
kurcze, a ja po tych waszych rozmowach o grzybach poszlam za dnia do lasu. wlasnie wrocilam.
nie znalazlam kompletnie nic, poza chmara czegos na piu.
Moze to byly opienki.
ale ja ich nie znam wiec nie wzielam..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Raport:
Okolice łeby: bryndza. Urobek: 1 rydz i trochę opieniek
Okolice Lęborka i Sierakowic: kompletna brzyndza. Nawet trujaków nie było.
Okolice Dębnicy Kaszubskiej: coś tam nazbieralim. Niewielkie gniazda płachetek - po kilka-kilkanaście sztuk. Sporo starych, nie nadających się już do zbioru. I tam też był jedyny las, gdzie były jagody na krzakach.
W lasach jest potwornie wręcz sucho.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Kej pisałach wcześniej co by do lasu nie leźć :)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Jeszcze chwila... wait for it, wait for it... koszyki i koziki przygotować ;)

http://www.youtube.com/watch?v=Slgo2ho7cVQ
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rano byłem w zaprzyjaźnionym sklepiku agd. po głowice do baterii na fuchę, ale przy okazji wykosztowałem się (dwa zeta!) na nowy kozik grzybowy.
Nawet miałem szatański plan, aby ruszyć dzisiaj do lasu, wyzbierać choćby płachetki, ale rozsądek zwyciężył. Wziąłem się za sprzątanie kanciapy, żeby było gdzie wyngiel na zimę zwalić. Sytuacja sprzed roku, kiedy dogrzewałem chatę suszarką (nb: do dzisiaj nie kupiłem nowych szczotek do niej) bo nie miałem miejsca na wyngiel, mocno mnie zmobilizowała :D

image
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Przez Ciebie oplułam monitor i klawiaturę a pepsi poszła mi nosem więc inhalację mam z bańki (musiało mnie przewiać gdy docierałam mojego Byczka miedzy Wsią a Kowalami, 70-80 km/h).
Zaraz włożę okulary i jeszcze jedne a potem poszukam mojego szkła powiększającego żeby w pełni delektować się okazałością Twojego nowego kozika... o ile do końca weekendu wyszukam go na tym zdjęciu :)
W każdym razie Gracias za pocieszenie mnie, że rozpierduszka w moim obejściu to po prostu twórczy chaos, chaosik.

http://www.youtube.com/watch?v=Aeum1SeEVNY
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Prawie wszystko już uprzątnięte. Opony mi zostały.
Fartownie wynalazłem kanciapę nieopodal, gdzie mogę graciarnię wywalić.
Wyngiel już zamówiony, zatem wyboru nie mam. Trza sprzątać :D
Wszystko dawno powinno trafić juz na smietnik, ale cokolwiek wyrzucę, to najdalej za tydzień okazuje się potrzebne.
Opon mi żal, bo są naprawde boskie. Kumpela mi je ładnych parę lat temu sprezentowała. Bo ona, jak się doczyta, że co 3 lata trza zmieniac, to zmienia. Zimówki Bridgestone 14". Tyko jeden sezon z nich korzystałem, bo potem miałem auta na laczkach 13 albo 15.
Kiedyś pisałem, jak lubię się poślizgać nocą na ośnieżonym parkingu pod jakimś marketem.
W nich się nie dało. Są tak przylepne, że naprawdę.. żadne warunki drogowe niestraszne.
Wywlekłem na swiatło dzienne, żeby zdjątko pstryknąć i na OLXie za grosze wystawić. Bo teraz mi tylko gracą
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Firestone nie brigdestone. Dziury w mózgownicy.
Podwórko uprzątnięte. Przy okazji pociągnałem glifosatem po obrębie kanciapy. Nadmiar poleciał po chodniku i ogródku piwnym.
Kilka sadzonek mięty po kilku latach obrosło mi kanciapę tak, że miałem problem drzwi otworzyć.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Za wcześnie się dzisiaj zwlokłem z koja. Kto wcześnie wstaje temu głupoty przychodzą do łba.
Zaczęło się niewinnie - herbatka i kuk w mesydże, bo za oknem jeszcze ciemno. No i tak jakoś samo powędrowało, że odpaliłem sobie filmik w temacie japońskiej street food art, w którym gościu kupił kawał wołowiny kobe (28,5k jenów) i sprzedawca na ulicy przygotował mu z niej steki. I inne takie, trochę sushi, trochę sałatki z grillowaną kobe i klasyczny stek. Już zacząłem lekko świrować.
Gdy się rozjaśniło polazłem na psi spacer i znalazłem w lesie .... pióro pawia. Z ogona samca. Piękne, długie, kolorowe. O żadnej imprezie z krakusami w okolicy nie słyszałem, więc historia tego pióra wręcz mnie zaintrygowała. Tkwi teraz z innymi trofeami - piórami orlików, jastrzębi, krogulców. Pewnie nigdy nie dowiem się skąd się wzięło w borze.
Z powyższego krótki przeskok myślowy do myśliwych, stąd kroczek na polowanie, dalej Karwowski ze swoją pasją i teść, który uczy go grac na rogu "ku mnie...". Teść to Hańcza, a Hańcza to Wąsowski, a Wąsowski to prawie jak Vincent Vega. A Vincent Vega nigdy nie jadł w Burger Kingu. Tak zresztą jak i ja. Wsiadłem więc w Czarną Panterę i śmignąłem do GD do Burger Kinga, ostatni ciepły dzień tej jesieni, można się poobijać.
W Burger Kingu byłem pierwszy raz w życiu, pewnie przez te hamburgery jako pożywne śniadanie (wg Julesa) i wołowinę kobe w stekach (wg japsów). Frytki maja koszmarne. Fryta ma być gruba jak sadyl, znaczy badyl, a nie cienka jak wykałaczka. Nie przypadły mi do gustu. Cola tez nie, wolę pepsi, chociaż w KFC też nie jadam. Zapodałem więc sobie największego kiepściucha jakiego tam mają i zażyczyłem sobie fest smaru do niego.
Ich największy kiepściuch nazywa się Big King XXL, jest zacny, dwa ćwierćfunciaki wołowe z serem, do tego kapusta, cebula i pikle, smaru obficie - szybki atak serca. I powiem, że warto. Jak wróciłem do chaty to sprawdziłem, że ta kanapeczka ma kaloryczność na poziomie 1k. Wciągnąłem ją 6 godzin temu i chyba już dzisiaj mam dosyć szammy, piwko jedynie wciągam, bo coś czuję że ta wołowinka pragnie popływać.
Nie mam nic do amerykańskiego fast foodu, chociaż to nie moja bajka, ale ten kiepściuch był naprawdę spoko.
Właśnie szukam ofert z wołowina wagyu, ktoś tym w PL musi handlować. I wiem, czym się będe zajmować w najbliższym czasie.

A gdyby były grzyby to nazbierałbym grzybów i smażył na grillu quesadillę z grzybani, a tak co?

A propos, trzymaj sadyl rękę na pulsie z tym od prawdziwków. W długie zimowe wieczory dobry gawędziarz to skarb, a barwna opowieść warta jest wielu wyrzeczeń.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
> Fryta ma być gruba jak sadyl

Uraziłeś me ego. Szczelam focha ... ważę 82kg :D
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
A tak ad meritum: taki dwuminutowy stek, dobrze zrobiony, jadłęm raptem ze 3-4 x w życiu
Kupna wołowina to loteria. Przeważnie przegrana. Chyba faktycznie, zeby pewniaka mieć, trza by kupować je japońskie krowy, masowane po brzuszkach i pojone sake.
Jak wygram w totka, to se też zapuszczę taką hodowlę krówek ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Jaro, widziałam jak żujesz gumę w pierwszym rzędzie i przymykasz oczy znudzony ;)
Czekałam czy z balona nie strzelisz ha ha
Ty zgrywusie ...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sadyl
opony chętnie kupię
jeśli tanie
samochodu jeszcze się nie dorobiłem
ale może kiedyś?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@lewak:

Załóż na rower. Będziesz cool & trendy.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Vincent wspomina też o McRoyalu z serem. Wiedział, co dobre. Z tej odwiecznej, standardowej oferty maca podwójny McRoyal jest zdecydowanie najlepszy. Bardzo rzadko bywam. Kojarzy mi się ta knajpa kiepsko, bo z potwornym zmęczeniem, środkiem nocy i kilometrami drogi do domu.
Jak już kiedyś wspomniałem, wkurza mnie to, że na obrazkach te kanapki są przepiękne, piętrowe, bardzo wysokie i napchane kolorowymi pysznościami, a w rzeczywistości wyglądają jak oklapnięte puffy. A przecież te obrazki to prezentacja produktu, a nie reklama. Okazało się, że Michaela Douglasa w filmie Upadek też to zirytowało. Dobry film. W sfrustrowanym facecie stojącym w korku coś pęka, Zostawia samochód na środku autostrady i rusza na miasto robić porządki. Każdy chyba by tak czasem chciał. Tak sobie np. "porozmawiać" z tymi młodzieńcami z słuchawkami na uszach, z których umcy umcy słychać na drugim końcu tramwaju. Ciężkie uszkodzenie słuchu wyjdzie im najpóźniej jak pójdą się na prawo jazdy zbadać
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
W "Upadku" najbardziej podobała mi się scenka z granatnikiem.
Czemu są korki? Bo roboty drogowe. Jakie roboty. Nic przeciez nie robicie.
Jakiś chłopaczek pokazał Douglasowi, gdzie się toto odbezpiecza. Odpalił... i skwitował bezcennym komentarzem:
Teraz rzeczywiście będziecie mieli co robić.

Przypomniała mi się ta scena kilka dni temu, kiedy stałem w korku na Bulońskiej, chcąc skręcić w prawo, w Myśliwską.
Stały barierki, zwężenie. Robotników zero, robót zero.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Mimo, że całe auto zagracone różnymi narzędziami, to granatnika na wyposażeniu nie mam :D
Ale już się zastanawiałem, żeby, podobnie jak Douglas, zostawić auto w cholerę i pójść kilkadziesiąt metrów do znajomych Forumów na kawę.

Z miesiąc temu jechalim z kumplem z Redy na Przymorze. Poganiałem go, żebyśmy wyjechali przed 14, bo potem będzie kiepsko... ale się nie udało. Klientka zamarudziła. W rezultacie wyjechaliśmy dobrze po 15. W piątek.
Kumpel prowadził, ja komara przyciąłem. Kiedy się obudziłem.. rozglądam się, gdzie jesteśmy. Tesco na Karwinach.
Trasa zajęła nam 2,5h. Żadnych robót, żadnego wypadku.. Ot.. piąteczek..piątunio...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Na rynku grzybów niewiele. Przy jednym stoisku z wędlinami duża skrzynia z młodymi borowikami ceglastoporymi albo brunatnymi. W drugiej skrzyni sporo podgrzybków po 25 zł za kg. Bardziej szlachetne sztuki czyli ładne zdrowe koźlarze powsadzane do plastikowych pudełek i sprzedawane po 10 zł za mniejsze i 15 zł za większe pudełko. Ale to jedno stoisko tylko. Za to kurek sporo. Pakowane w pudełka i sprzedawane po 5 za małe i 10 za duże. Na tym stoisku z wędlinami kurki za to są na wagę, po 35 za kg. Poprosiłem o porcję za 15 zł i pani wysłała córkę żeby mi nałożyła. Nabrała pół kilo i na wagę nabiła cenę 30 zł. Nie wiem, czy nie wiedziała ile mama za nie chce, czy nie chciało jej się odsypywać i sprytnie przeliczyła sobie w głowie, co musi zrobić żeby moja cena się ładnie wyświetliła. A wygląda to tak. Chwalić się grzybami, których się nie nazbierało jest głupi pomysłem, więc powiedzmy, że raportuję. Tak na wypadek, gdyby ktoś rodzinie naściemniał, że na grzyby jedzie i poszedłby zrobić flaszkę z kumplami. Nie są czyszczone, więc myślę, że ten numer by przeszedł

image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Włóczykij to ale miał inna czapkę.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Fiński, więc powinien być kanoniczny. Ale może już przetworzony przez grafików od kreskówek. Kolega, co zna się na rzeczy mówił, że kreskówka to było anime. Zdziwiłem się, bo nie przypominała czarodziejki z księżyca ani dragonballi. W każdym razie emalia jest ok. Miło się kojarzy z dzieciństwem, babciami i krowim mlekiem. Ciekawa rzecz. Przeczytałem u Cejrosia, że ma zamiar zaangażować się w wypromowanie polskiej marki i zaraz potem pojawiły się sponsorowane artykuły o tych fińskich. Chętnie przygarnę kiedyś polski do pary żeby mieć porównanie. Każda rywalizacja z dzielnym narodem fińskim, co Białą Śmierć wydał, to honor i zaszczyt

https://cejrowski.com/dziennik-pokladowy/podrozniczy/2018/05/23/pierwszy-wystep-2018-siedlce/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Olkuska Fabryka Naczyń Emaliowanych była legendą.
Sam miałem (tzn.. rodzice mieli) w pip naczyń od nich. Do dzisiaj mam jakieś ze dwa emaliowane garnki i kubek, bodaj z 1,5l, taki w sam raz do grzania mleka (nie cierpię ciepłego mleka).
Naczynia fajne, póki emalia się nie obtłucze. No i... z tego, co kiedyś czytałem, fabryka ta była jednym z większych trucicieli w regionie.

Załatwiłem sobie kuchnię na dobre.
Paprykarz na suficie to pikuś.
Urobek ze środy obrabiałem... i przysnąłem.
Wszystko do piachu.. pikuś.
Spalone gary... pikuś...
Ale eksplodowały mi słoiki z sieczką opieńkową. Grzyby i szkło są dosłownie wszędzie.
Dwa dni podchodziłem, jak pies do jeża. Niech się zapach odwietrzy...
Dzisiaj się wziąłem za sprzątanie. Sprzęty, blat, kafle.. wszystko do doczyszczenia.
Ale ściany i sufit już nie. Sufit i tak chcialem maznąć, żeby paprykarza zniknąć, ale ściany mnie załamały.
Pancerna Dekso5 z Fluggera się poddała. Zmyć się nie da. Trza skrobać szpachelką i odłazi wraz z farbą i gładzią.
Kto miał drugi remont kuchni, zanim zakończył pierwszy ? ;>
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
> Urobek ze środy obrabiałem... i przysnąłem

Nie.. nie zachlałem.
Po ładnych kilku godzinach w lesie suka już padała. Ja też.
Zanim woda się w garze ze słoikami wygotuje, to ładnych kilka godzin. Podobnie... zanim płachetki się odparują. Jedno i drugie "ściszone" do minimum. Mogłem bezpiecznie (jak mi się zdawało) se paść na drzemkę. Zwykle nie spię dłużej niż 1-1,5h. Zatem jest margines bezpieczeństwa.
Nie tym razem... :/
Najkosztowniejsze grzybobranie w życiu.. :/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Jeszcze se pomarudzę, w koncu.. mój wątek :D
Kiedy późną wiosną sypnęło mi się sprzęgło w aucie, ostatnim jego tchnieniem zjechałem na stację w Osowej.
Wziąłem kawę, spaliłem papierosa, zadzwoniłem gdzie trzeba. Wiedziałem, że na ratunek muszę poczekać przynajmniej z godzinę.
Rozłożyłem się zatem na trawie. Kumpel, z którym byłem: Nie mów, że idziesz spać. Oczywiście... i to były ostatnie słowa, jakie usłyszał. Zasnałem natychmiast.
Dziwią mnie ludzie, którzy nie potrafią zasnąć np. w trkacie n godzin jazdy autobusem czy pociągiem. Ja zasypiam wszędzie, w każdej pozycji. Niejednokrotnie obwisałem na skórzanej krótkiej smyczy czyli uchwytu w zbiorkomie. Mam czas, to można go wykorzystać z korzyścią.
Podobno tak ludzie po wojsku mają. Ale na ile pamiętam, potrafiłem przykimać na światłach, jeszcze przed wojskiem. Klaksony wnerwionych kierowców za mną mnie budziły.
W środę żałowałem, że używam zapalniczki a nie zapałek. Nie było czym powiek podeprzeć.
Całą trasa od Dębnicy Kaszubskiej do Kartuz rozkopana. Ruch wahadłowy i światełka po kilka czy kilkanascie minut. I upał - a klimy w aucie niet.
Zasypiałem co każde światło. Mój towarzysz, z którym jechalem szturchał mnie, kiedy nastał na to czas :D
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
Sadyl zbadaj się masz niepokojące objawy: anemia, cukrzyca, tarczyca, lub po prostu andropauza. Typowe, wręcz podręcznikowe przykłady po 50rż.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Eee.. tam.
Zasypianie na kolanie mam "od zawsze". Od poziomu szczyla w liceum.
Podobnie.. podniesiony poziom cukru we krwi. Taka uroda i już :D
Badam się na tyle często, że znajoma od hipochondryków mnie wyzywa. Jak się nie wypłuczę z minerałów, to skład krwi jest ok. Hormony bardzo w normie.
Nawet wątrobę jeszcze mam
image

CHciałem zdjątko wkleić, ale te czarne krzaki z usg się nie chca skanować :D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Skoro wyniki w porządku to nie ma tematu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> Zasypianie na kolanie mam "od zawsze".

To jeszcze małą przypowieść
W latach 80-tych, zanim za kółko nie wsiadłem dużo jeździłem pkp. i wyczaiłem, ze mogę robić za test ciążowy.
Ilekroć usiadłem koło jakiejś ciężarówki, natychmiast przycinałem komara. Jak osesek. Jakieś feromony albo hormony w powietrzu latały.
Jeśli ciąża widoczna, to ok. Ale zdarzyło mi się kiedyś przyciać komara na ramieniu babeczki, która zupełnie nie wyglądała na ciężarówkę.
Pracowałem już od kilku lat w usługach, zatem zagadanie nie było problemem. Po prostu zapytałem, czy jest w ciaży.
Jest... ale wie o tym od kilku dni :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Drzewiej bywało różnie.
Nawet to twierdzenie - grzybów nie ma - poniekąd mnie zawsze śmieszyło. Bo grzyby są zawsze. Może nie prawdziwki, albo podgrzybki, ale coś co nadaje się do jedzenia rośnie na okretę. No prawie. Teraz nie rośnie nic. Dzisiaj natrafiłem na jednego (łan, adin, raz) mocno posuniętego w latach prawdziwka. Poza nic kompletnie nic (zero, null, nafing). Żadnych trujaków, psiunów, kompletnie nic. Pustynia.
Za to wybiorę się na jagody jałowca, w tym roku obrodziło. Jak i żołędzi. Kiedyś starzy ludzie mówili, że taka jesień oznacza śnieżną zimę.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Trochę popadało.
Może jeszcze jest cień szansy. Wszak jeszcze wrzesień mamy...

A co do powieści starszych ludzi.... nie dalej jak wczoraj, w rozmowie z kimś, rzuciłem tekstem: Mielismy pierwsze, od wielu lat, porządne lato. Wcale bym się nie zdziwił, jakbyśmy dla równowagi mieli też pierwszą, od wielu lat, porządną zimę :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Z USA przywleczono do nas borowki wysmukłe. Nasze polskie robaki jeszcze się zorientowały, że są smaczne i nie ruszają tego. Pewnie się rzomnożą jak pomarańczowe ślimaki, których kiedyś nie było. Ale borowiki, w przeciwieństwie do ślimaków, jadalne i podobno smaczne
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Generalnie... rzadko trafiam na robaczywe grzyby.
Jeśli jest to sędziwy podgrzybek, na jakiego trafił BMtF, to często ma w środku sitko.
Ale nigdy np. nie trafiłem robaczywych płachetek, kurek czy szmaciaków.
Może zbieram grzyby na tyle wcześnie, że nie zdążą się robaki zorientować? ;>

Podoba mi się teoria BMtf, że grzyby trza zbierać przed 9. Bo potem muchi się budzą i obsrywają co wlezie. I grzyby od tego robaczywieją :D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Hehe...ta teoria ze sr*jącymi muchami nieodmiennie mnie bawi...one jeszcze kiece zadzierają i potem następuje ciąg dalszy :-))))
Pozdrawiam ciepło chłopaki ( nie od szewca) ;-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Fakt. Kiedy Manson to opowiadał, zrobił to tak plastycznie, że wręcz zobaczyłem te muchi w seksownych, zwiewnych miniówkach :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Wróciłem z lasu i poszedłem do ogrodu wyciąć sobie cukinię na obiad. Wszystkie liście cukinii na ziemi. W nocy musiało przymrozić.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czyżby zima zbliżała się do nas szybkimi krokami? Nieeeeee...nie zgadzam się!
Ja chcę jeszcze piękną,kolorową jesienią oko nacieszyć :-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
2° na liczniku.
Czekam na jesienną pluchę, żeby mi glina rozmiękła a tu zaraz ziemię lód skuje :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
U nas 5-6 na pulsie
U mnie ziemia jest mokra, nie ma problemu z przekopaniem
A dyniowate są najlepsze wlasnie po przymrozku
tak samo jak zmrozi ziemniaki -stają się wtedy miękkie i słodkie
dynie tak samo
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@Ale nigdy np. nie trafiłem robaczywych płachetek, kurek czy szmaciaków.
Może zbieram grzyby na tyle wcześnie, że nie zdążą się robaki zorientować? ;>

Ty po prostu zbierasz takie grzyby co nawet robaki nie chcą na nie spojrzeć ;]
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Albo bez okularów :p
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Veriverifani... :P

Wyjaśnijta mi jedną rzecz:
Rozmawiałem dzisiaj z moim towarzyszem z ostatniego grzybobrania. Był na rynku i spotkał stragan z olbrzymimi wręcz ilościami podgrzybków, kozaków i kurek. Pyta: skąd to? A spod Słupska.
Sęk w tym, że ma on rodzinę w Słupsku. Również zapalonych grzybiarzy. I są oni zdegustowani totalną bryndzą w okolicznych lasach.
Czyli albo straganiara kłamała, albo sprawdza się moja teoria grzybowej plackowatości i trza mieć po prostu fuksa ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Drgnęło. Dla Was jeszcze nic nie ma, ale drgnęło. Wyjrzały ze ściółki lisówki pomarańczowe i muchomory cytrynowe. Po kilkadziesiąt, ale miejscami. Widziałem tez pojedyncze: łuskowca jeleniego, czernidłaka szarawego oraz jakąś maślankę, ale nie chciało mi się zginać krzyża, żeby sprawdzić jaką (z trzech rodzajów rosnących w PL dwie są trujące, a jedna jadalna, ale i tak kiepawa). No i na koniec dwa piaskowce kasztanowe - już wzbogaciły moje leczo, oraz kilogramowy szmaciak, który zapewne będzie stanowił gwóźdź dnia w jutrzejszym obiedzie. Tak, że drgnęło.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
MtF, zapodaj proszę jakiś przepis na marynowane opieńki. Zostawiłam tylko kapelusze.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeżeli zostawiłaś tylko kapelusze, to dedukuję, że są duże. Gdyby byłe małe cięłabyś całe. Trzeba wiec tak - ususzyć kapelusze w całości. potem odczekać jakieś 2-3 miesiące, aż przyjdzie mroźna i śnieżna zima. Wtedy wyciągnąć te ususzone kapelusze, zalać je wrzątkiem, leciutko podgotować, wyjąc i osączyć. i te obgotowane uprzednio suszone kapelusze obtaczać w mące, jajku i bułce i smażyć na złoto. Podawać z dobrym czatnejem śliwkowym, ale keczup tez da radę.

A jeżeli te kapelusze musza być koniecznie marynowane, to ja używam zalewy 1% z octu jabłkowego. Nie wymyśliłem nic lepszego. Jednak opieńka jako marynowana zakąska jest taka sobie, na głowę (kapelusz?) bije ją muchomor rdzawobrązowy, płachetka albo maślak.
Ja nadmiar opieńkowych kapeluszy po prostu blanszuję, porcjuje i mrożę. Jako zimowy dodatek do dań - sosów, farszów, jajecznicy - zdaje egzamin.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Więc tak :) Ponieważ nie ma grzybów w ogóle (zwykle mam u siebie w obejściu, pod drzewami i w promieniu 300 m) widok takiej ilości grzybów, jakichkolwiek musi wywołać chęć posiadania. Wycięłam całą michę i dokonałam bardzo starannej selekcji. Tak, chcę je zamarynować do pochrupania.

Ps
Muchomor? Mój Tata wolałby żebym TE (opieńki) muchomory wywaliła bo będzie musiał dzwonić kontrolnie dwa razy dziennie czy żyje :)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Opieńki są klasyfikowane jako trujące w stanie surowym. Faktycznie, u niektórych osób po zjedzeniu surowych wywołują wstrząs i objawy zatrucia. Po obgotowaniu są si. Chociaż część badaczy upiera się przy twierdzeniu, że istotne jest, czy opieńka zaatakowała roślinę iglastą, czy liściastą. Te z pni drzew iglastych są uważane za lepsze dla ludzkiego organizmy, a te z pni drzew liściastych mogą powodować sensacje.

Z muchomorami nie ma takich pierypałek - albo trujący, albo jadalny. A z tych trujących - albo na śmierć, albo nie.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ha... Opieńki rosły na starym pniu iglastego :)
Na śniadanie, standardowo 2 jajuszka + radio.

Ps
Ja to jestem takim Muchomorem ;) albo wszystko albo nic. Albo na śmierć albo nie ha ha ha
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jak nie było tak nie ma
Okolice od Nowa Karczma po Kościerzyna :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja wczoraj pół koszyka w okolicy Kościerzyny :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Uprzejmie donoszę, są grzyby. Większe robaczywe ale małe zdrowe i śliczne.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Na zachodnim pomorzu grzyby były. Obecnie widac podgrzybki, a i kurki były. Do tej pory sprzedaja po ryneczkach.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To przeczytawszy, uzbroiłam się w psa i chesterfielda, i wyszłam za siatkę.
Widać, że wczesną porą szlaki przecierane systematycznie.
Tak czy siak, kolacja z maślaków będzie. Sweter przydał się zamiast koszyka.
Młode grzyby. Zdrowe.
To teraz czekam na rydze.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Grzybów jest mało , sfora człowieków ;) biega po lesie i wszystko kosi , można godzinę chodzić i nic nie znaleźć, aczkolwiek ostatnio trafiłem na grzybnię na obszarze 10 x30 metrów uzbierał się koszyk podgrzybków młode nierobaczywe ;D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Lukri,
U Ciebie maślaki w swetrze a u mnie podgrzybki w szalu.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wicie co? Zdawa mi się, że trza ruszać w las.
Nawet jeśli nie jest za duzo, to coś powinno być.
Księżyc jest w I kwadrze. Ziemia rano i wieczorem jest mocno wilgotna.
A przed chwilą, na spacerze z suką, na typowej psiej sr*lni, zauważyłem całe stada grzybów.
Podobne z wyglądu do płachetek, tyle, że nieco mniejsze. Nie są to płachetki. Nie mają pierścienia i zupełnie nie ten biotop (chyba). Manson by pewnie wiedział, co to za psiary.
Ale nigdy w tym miejscu takiego wysypu grzybów nie widziałem.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Musi, nie ma co czekać, trzeba uciekać ... jutro, z rana :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
W rezerwacie czejenów, gdzie mleko nadal się zsiada, nie można płacić visą i nie dostaje się paragonów, kurki się już skończyły. Jest bardzo dużo opieniek, trochę gąsek, sporo podgrzybków, a w jednym czy dwóch miejscach piękne prawdziwki i czerwone koźlarze. Szukałem kani na schabowe i ciężka sprawa z tym. Jak znalazłem to pani zaczęła zachwalać, ze dzisiaj zebrane. Ale spostrzegłem, że mają futerko od spodu i powiedziałem, że to przecież nie kanie. Pani zapytała, czy ona kledykolwiek stwierdziła, że to kanie. No nie. Nic takiego nie powiedziała. Konkludując, jak tylko podłoga mi wyschnie to po raz pierwszy w życiu skosztuję sarniaków. Pudełko 8 zł kosztuje. Warto wspomagać naszych czejenów choć naklejek wymienialnych za słodziaki nie dają. Benzyna na wyprawę na grzybobranie i tak was drożej wyjdzie. Choć z drugiej strony zdaję se sprawę, ze nie o to chodzi by złowić króliczka...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
poranna mgła osiadła, temperatura powyżej 10 stopni, grzybnia się ruszyła, pojawiły się maślaczki i to na tyle, reszty nie widać, zresztą po ubiegłorocznym wysypie trudno się spodziewać jakiegoś szału w tym roku https://www.ted.com/profiles/11029675
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Sobota 20.10.18r - 10 zdrowych prawdziwków, maślaki i niewyrośnięta kania.
http://alejak.pl/grzyby.html
http://alejak.pl/images/kania.jpg
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sobota ok 100-120 podgrzybków , ponad połowa robaczywa , 3 maślaki zdrowe - tego robaki nie jedzą.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja się od tego środowego wpisu przymierzam. Niestety... choróbsko mnie rozłożyło na kilka dni, zaległości w robocie się porobiły. Miałem mieć kilka dni wolnych na początku tygodnia, ale to marzenie. Jednak myślę, że koło środy-czwartku ruszę w las.
Dziś, katując się na działce, wyczaiłem, że grzybów rośnie w pip. Tam, gdzie wilgoć trzyma, bo generalnie ziemia jest u mnie cholernie przesuszona. Nawet zrębki, trzymane pod plandeką i regularnie moczone setkami litrów wody są z wierzchu suche jak pieprz.
Ale na sąsiedniej, praktycznie "niczyjej" działce, gdzie zielsko rośnie po kolana, poranna rosa wystarcza. Nawilża ziemię na jakieś 2-3cm i tyle grzybom styka. W porządnym lesie, z mchem, powinno być nie najgorzej.
Suka rano ze spaceru wraca mokra po grzbiet, mimo, że nie padało... ;)
Duże skoki temperatury miedzy dniem a nocą. Dziś rano o 6 miałem 2° na liczniku. A w dzień majówka. Stad intensywna kondensacja pary wodnej w nocy.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Raport z dzisiaj:
Las mieszany z przewagą liściastego, między Gniewem a Nowym: sporo opieniek. Głównie starych. Trochę kań. Żadnych innych grzybów kapeluszowych (nawet trujaków).
Las iglasty pod Bydgoszczą: kompletnie zero jakichkolwiek grzybów.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Korekta:
Tam, gdzie były opienki, spotkałem również coś co mogło być łuskwiakiem zmiennym lub hełmówką obrzeżoną.
Oba gatunki są podobne, szczególnie dla niewprawnego oka. A różnica jest spora - jeden jest jadalny, drugi trujący.
Wizerunek bywa zawodny. Zatem prośba do BMtF: jakiś istotny szczegół, nie do pomylenia, który różni te gatunki?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Nie da się bez badania mikroskopowego zarodników.
Kiedyś uważano, że hełmówka rośnie tylko na pniakach drzew iglastych (świerk), ale dzisiaj obalono już ten mit. Prawdą jest, że hełmówka fawozryzuje iglaste, podczas gdy łuskwiak liściaste (najchętniej różne betule). Jak ktoś zna oba gatunki to widząc je w biotopie oceni, ale ściętych nie odważyłbym się klasyfikować na oko.
Co prawda amanityny hełmówki nie są śmiertelnie trujące (przynajmniej ja sobie nie przypominam takiego przypadku), ale gdy leci z człowieka z obu stron, a przy okazji niszczy podroby - średnia frajda.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
U mnie w borze nadal pustynia. Plackami pojawiają się maślaki (pstry, zwyczajny, ziarnisty i sitarz), ale trzeba się nachodzić. I ładnie występują kanie, chociaż nie z tych największych. Prócz tego pojawiają się opieńki i pogdrzybki złotawe. No i piękne amanita muscaria, najładniejsze grzyby jesieni, ale je zbierają tylko wielce wyrafinowani zbieracze.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Drogi Mtf,
Czy prawdą jest, aby wydobyć drogocenne wartości z pięknych amanita muscaria należy je wpierw wysuszyć a następnie gotować?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tatarskiemu przyszła nagle do głowy ewentualna koncepcja reklamy muchomorów. Oparta była na śmiałym założeniu, że najwyższa formą samorealizacji muchomora jest grzyb atomowy... Ludzie zaś są po prostu pomocniczą forma życia, którą muchomor wykorzystuje dla osiągnięcia swego ostatecznego celu.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Hmmm.... nie wiem fubu czy ja powinienem się wychylać w temacie anestezjologii. No ale niech tam, a co mi.
Grzyby się suszy w celach magazynowania, bo świeże się psują. I moim zdaniem to jest celem tego zabiegu jedynie. Świeże amanita muscaria są dostępne przez dwa miesiące w roku, a potrzebne przez 12.
Natomiast zabieg gotowania ma na celu uczynienie wywaru z amanita muscaria znośnym dla człowieka. Chodzi tutaj o kwas ibotenowy, który jest trujący, a który pod wpływem temperatury ulega przekształceniu do muscymolu, wydalanego przez organizm człowieka bez zmian i pozbawiony właściwości trujących, aczkolwiek działający psychoaktywnie. Zawierają tez trochę muskaryny i ta akurat jest be, bo powoduje wymioty.
Mistrzami w wykorzystaniu amanita muscaria dla potrzeb własnych byli Syberyjczycy, dla których był to podstawowy środek odurzający, jeszcze zanim dotarł do nich alkohol. Szamani przygotowywali napoje mieszajac wywar z amanita z sokiem borówki bagiennej albo mlekiem reniferów. Szamani syberyjscy do dzisiaj chętnie korzystają z tego środka.
No to tyle na skróconym kursie biochemii amanita muscaria.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@BMtF:

Ze 30 lat temu, czytając powyższe, uznałbym, że Boga za nogi złapałem. Teraz zwiędły kalafior. Ani ochoty nie ma, ani mozliwości, bo wszędzie w bebechach rezerwa już mi się pali :D
Ale...
Może obiła Ci się o oko lub ucho informacja, jak doprowadzić pokrzyk albo dziędzierzawę do stanu możliwego dla człowieka? ;>
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
3h snu w wannie. Bez charakteryzacji mogę na helloween robić za topielca. Biała, doskonale zmacerowana, pomarszczona skóra :)
Pytam m.in. o dziędzierzawę, bo jak kiedyś wspominałem, sąsiadce działkowej wyrosła w znacznej ilości. Sama z siebie. Jakieś 100m dalej jest kolejne stanowisko i zapewne stamtąd się zasiała. Pojedyncze krzaki są na terenie działek dosłownie wszędzie.
Kiedy kilka m-cy temu rozmawiałem z Szefową działek o tych krzaczkach, nie miała bladego pojęcia co to za roślina. Ale, mimo, że blondyna, to bardzo kumata i zapewne sobie poguglała, bo w kolejnej rozmowie już doskonale wiedziała, co to jest.
I dzisiaj mnie "zastrzeliła".
Jest cień szansy, żebym przechwycił kolejne 500m² działki. Ten teren obok, praktycznie niczyj.
Po cichu planuję tam wyłacznie drzewa i trawnik.
Ale Szefowa rzuca mi dzisiaj tekst: "Bielunia wysiej. Będziesz ustawiony do końca życia".
No... coś w tym jest. O zbyt martwić bym się nie musiał. Debili na świecie nie brakuje :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Ale ja o odurzaniu amanitą pościłem jedynie w celach naukowych, można powiedzieć chemiczno-historycznych.
W otoczeniu człowieka jest wiele substancji psychoaktywnych. Śmiem twierdzić, że wszedłszy do przypadkowej kuchni znajdę tam z 10 rodzajów produktów nadających się do tego celu. O łażeniu po polu już nie powiem, to tam jest bajka. W sumie jak ktoś ma pojecie co rośnie dookoła niego to raczej słabo ekscytujące, ale dla laików ....

Ciekawostka - w okresie powojennym atlasy grzybów celowo pomijały rodzaje psylociba. A już ich zdjęć nie publikowano w PL wcale.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
moment, coś się nie wkleja :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jest w Zagórzu najfajniejsza droga krzyżowa, jaką widziałem. Każdą stację zrobił inny ludowy artysta. Dziewiąta mnie intryguje. To jest trzeci upadek pod krzyżem. Postać jakby ociekająca błotem i wodorostami, a obok grzybki. Co artysta miał na myśli? Powstawanie z upadku w kontekście grzybków. Czapeczki mają psiejskie-czarodziejskie, ale jak porównuję ze zdjęciami wyżej wspomnianych, to trochę jakby za bardzo spiczaste.

image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Dziękuję, Mistrzu. Z pewnością dlatego też piją własny mocz aby nie marnotrawić drogocennego strumienia.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
No więc tego .... Właśnie wróciłem z lasu z pierwszym tegorocznym zbiorem i niniejszym sezon 2019 uważam za otwarty!
Co prawda na dzisiaj zaplanowałem sobie, z racji gołej jeszcze, ale już cieplutkiej wiosny, grillowaną kaczą pierś z cole slow z czerwonej kapusty, i nie skłaniam się ku zmianie w menu obiadowym, jednak grzybki oporządzę i jutro, a ma się lekko zacząć schładzać, piekę pierwszą w tym sezonie pitcę z świeżymi grzybami! Oj będzie się działo ....
Uśmiechniętego dnia ziomale :))))
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
Chyba jakies smardze rzadkie. Utknalem we wsi W. gdzie weekendowe autobusy jezdza tylko w wakacje. Dzwony bily o 6, kogut pial o 7, wiec sporo dnia juz za mna. Sklep na uboczu zapamietany sprzed lat jest i to jest otwarty. Zatem zdrowko wypije i ide lapac stopa. Moze dotre na mecz gksu a moze nie. Nic przeciez nie musze i nigdzie sie mi nie spieszy.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3
Zazdraszczam ci tych grzybów.. ale daj znać czy przeżyłeś..
Ja wszystkie moje zapasy zużyłam. Nawet te 7letnie skandynawskie. Ostatnio pozarlam.najlepsze kurki marynowane własnej produkcji.
A tak w ogóle to ta zakwaszania kaszsvgryczana tak mi przypadła do smsku, że jem.ja na okrągło.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Obiecałem rondelkowi, zatem wklejam:

image

image

image

Jak widać, głównie maślaki. Trochę innego grzyba (po kilka prawdziwków, podgrzybków, kozaków, zajączków, rydzów) + duża porcja płachetek. Mogłoby być więcej, ale rozsądek zwyciężył - wszak trzeba to jeszcze przerobić :/
Od "przemysłowego" zbioru u Mansona nie udało mi się zebrać tyle grzybów za jednym zamachem. Ale za kilka dni, jak już ochłonę, korci mnie, żeby zapuścić się w las ponownie. Bo maślaki to się obgotuje i pójdą w słoiki albo do zamrażalnika. Uduszone płachetki też do zamrażalnika. A brak będzie większej ilości grzybów na susz. No i nie miałem cierpliwości do małych maślaków, z przeznaczeniem w ocet.

Moja towarzyszka zebrała nieco mniej ilościowo, ale nie zbierała płachetek.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Hejka!
Jest zimno i nawet pies nie oddala się na sikacza od domu.
Dzielni Grzybiarze :)
No nieźle :)))
Czy pisałam, że podłoga wychodzi dobrze na zdjęciach?
Ps
Cudowna, mądra towarzyszka.
Płachetek brzmi słodko i rozczulająco ale jak patrzę na zawartość torby to dreszcz mnie przechodzi.
Czernidlaki z trawnika i płachetki :]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Upewnij się czy te dwa to nie mleczaj welnianka. Rydze mocno krwawia na pomaranczowo. Ten trzeci to pewnie rydz. Od gory tak wyglada. Ale najwazniejszy jest pomaranczowy sok. Wczoraj zebralem dwie patelnie tego, a obok rosly i welnianki i olszowki, wiec mialem fajny quiz na czujnosc i znajomosc tematu
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
> Jest zimno i nawet pies nie oddala się na sikacza od domu.

Teraz pogoda się skiepściła, ale do południa była bajeczna. Zgrzałem się w t-shircie :D

Wszystkie to rydze. Mleczko może na zdjęciu niewidoczne, ale jest pomarańczowe. Za to widać na zdjęciu, że w miejscach "uciśniętych" przebarwia się na zielonkawo. Wełnianki tego nie robią.

A co do podłogi: jej wybór był kolektywny. Mi się podobała i kilku znajomym Forumkom ;D
https://forum.trojmiasto.pl/Maly-patent-na-plytki-t641530,1,305.html
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Kochani , ja najpierw udusiłam z cebulą na paskach boczku. Napchałam bebon a dopiero potem usłyszałam od Dzieci, że język piecze.
Winna okazała się ukochana peperoncino ha ha ha :] ale już robiłam rachunek sumienia.
Takie są skutki autopilotażu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hello Grzybowe Ziomki
Melduję, że w mieście z morza, wiatru i deszczu grzybów w bród i rzucam challenge: 365 potraw z grzybów czyli grzyb na każdy dzień. Ja robię dzisiaj pierogi z podgrzybkami i cebulką. I koperek.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dzisiejsze śniadanie: jajecznica z rydzami.
Ale w challangu udziału brać nie zamierzam. Wiem, kto jest bezkonkurencyjny i potrafi zrobić nie tylko 365 potraw z grzybów rocznie ale i kilka dziennie :D

BTW: wczoraj padłem w połowie obróbki. Dzisiaj od rana dalsza walka. Ale maślaki się tak posklejały, że przed czyszczeniem muszę je moczyć w wodzie. I spora część robi się tak bryndzowata, że nawet zdrowe okazy idą w śmietnik :/
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ja mam takie proste odkrycia, nie ma się czym chwalić. Po pierwsze do grzybów rurkowych smażonych na patelni dolewam juz po połowie smazenia coś, co w biedrze nazywa się śmietanka. W kubeczkach jak wsztstkie smietany, ale slodka, w sensie że nie kwasna. W innych sklepach mozna kupic smietanke do kawy, ale jest duzo drozsza i poddana UHT, które wyjalawia ze wszystkiego, co dobre i ponoć jeszcze modyfikuje strukture bialka. Smietanka odarowuje i robi się pyszny gęsty sos, w ogóle nie kwaśny.
A po drugie rydze na masle warto szczodrze posolic. Słabo posolone byly nijakie. Dopiero porzadna szczypta coś z nich fajnego wydobyła. Coś jak paluszki albo chipsy- niektóre potrawy muszą po prostu być mocno słone.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
To i ja coś o grzybach powiem. Ale nie będzie potrawa, tylko protip. Jak smażycie grzyby to zróbcie tak:
1. rozgrzać patelnię z odrobiną oleju,
2. na rozgrzaną patelnię wrzucić pierwszą porcję suchych, pokrojone grzybów i przesmażyć kilka minut,
3. dodać drugą porcję grzybów i przesmażyć kilka minut,
4. na koniec dodać pokrojoną cebulkę i zeszklić.
Najpierw grzyby, na końcu cebulka, nie tak jak babcie uczyły. Spróbujcie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hello Mistrzu
U mnie najpierw osobno cebulka i osobno grzybki, praaawie gotowe łączę więc coś jest na rzeczy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dobrze, sprobuje. A miala byc biala kielbasa na obiad. Troche przejadly mi sie grzyby, ale zaciekawila mnie ta metoda. Przeszedlem sie po dzialce i jest akurat na 1 patelnie uroczy zbiorek

image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Z tymi maślakami jesteś okrutny. Chwilowo nie mogę na nie patrzeć :D
Ale jeść to i owszem. Właśnie wróciłem z zakupów z podzespołami na zupę grzybową na obiad. To dzisiaj drugie danie z grzybów.
W drodze na zakupy mijałem pizzerię, co zaskutkowało pomysłem na wieczorną pizzę z płachetkami :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
A właściciel pizzerii zmienił nazwisko xD Beka po całości xD Już myślałem, że zapas dowcipów po tej stronie sceny jest na wyczerpaniu, ale nie ... xD

Pizza z grzybami zawsze na propsie. Ja pewnie upiekę grzybowy pasztet (choć chyba poprawniej byłoby nazywać go terriną) oraz grzybowy chleb.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> właściciel pizzerii zmienił nazwisko

Jo. Teraz mogę calkowicie zgodnie z prawdą twierdzić, że od dawna mam w swoim zwykłofonie wbity prywatny numer do LW :D
Ale biznes mu się sypie. Lokale na Zaspie i na Górnej zamknął. Szczęście że "flagowy" się ostał, bo od kogo bym sępił gotowe ciasto na pizzę? ;)

> zapas dowcipów po tej stronie sceny jest na wyczerpaniu

Nie doceniasz ich. Zawodowi kabareciarze powoli mogą zacząć się przebranżawiać :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Gdzie to jest? Tylko na starym wygladzie widze. Cos napisze zeby sprawdzic. Mnie to tasmy z Sowy ciagle bawia. Bo ci faceci gadaja nawet nie jak mafia ale jak pomagierzy mafijni w dresach i bez szyi. Kaczynski i Kulczyk na nagraniach najlepiej wypadli. Tu ja cie nie moge, a tam k,, poj... Pier itd.
Mysle ze Ziobro ma dostep do wszystkich tasm bo sa w sprawie Falenty. Moze sobie powoli wykrwawiac PO, a Morawiecki moze mu skoczyc bo tez sie dal nagrac.
Neumann powiedzial ze Adamowicz powinien siedziec. Beatyfikowal go i rzad i opozycja i lokalny Kosciol. Oni sie tam wszyscy dobrze znaja i wielkiej krzywdy sobie nie zrobia. Jurny Stefan odszedl z mafii i od razu dostal zarzuty. Tak jak Neumann powiedzial. Odejdziesz z PO, to nie masz gwarancji bezpieczenstwa

Juz widze. Sorry za oftopic, ale cos bylo o tym, co zabawne w tym cyrku
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
No. Calkiem dobrze. Wlasciwie to po krolewsku. Biala na winie i rozmarynie, ziemniaki z maslem, ogorki i TE grzyby. Jedna duza cebula na te ilosc to troche za duzo, wylawialem grzyby z cebulowego ataku. Ale czlowiek sie uczy a pomysl ciekawy. Teraz siesta. I reszta wina. A potem znowu w droge.

Nomad-koczownik
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@kruku:

Robiąc sos ze świeżej śmietanki również ją wyjaławiasz i bakterie w niej żyjące (w tym również te potrzebne dla organizmu) idą do piachu. Natomiast zaciekawiłeś mnie tą zmianą białek w UHT. Bo idea pasteryzacji UHT jest właśnie taka, aby wybić bakterie a nie zniszczyć struktury białek, jak to się dzieje przy dłuższym gotowaniu. Trza będzie se w wolnej chwili pogrzebać w Necie, jak to wygląda w rzeczywistości ;)

Natomiast kwestia soli w rydzach to sprawa gustu. Ja akurat generalnie mało solę i już niewielki dodatek soli do grzybow w zupełności mi wystarcza. Większy wlaśnie zabiłby ich unikalny (dla mnie) smak.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Pasteryzacja tak. Ale uht to chyba strzal z cisnienia czy cos. Faktycznie poszperam, bo to moglem wziac ze spiskowych kanalow szurii, do ktorych mam slabosc. Teraz bateria pada i musze czyscic maslaki. Ech, znowu...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
UHT (Ultra High Temperature) nie da się zrobić bez podnoszenia ciśnienia, zatem trop może być dobry.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Denaturacja - tak się nazywa zjawisko zmiany struktury białek w procesie UHT. W konsekwencji obniżenie przyswajalności oraz pozbawienie witamin. Nad tematem pracował onegdaj warszawski UniMed, nie wiem co tam z tematem obecnie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja dodałam do grzybowej mleczko kokosowe i powiem Wam, Panowie, to jest pyszne!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mleczko kokosowe!!! Jeszcze przesmażyć imbiru z kurkumą, kuminem i chili i mamy piękne grzybowe curry - kuchnia fusion w najlepszym wydaniu :)))
Popieram, bo te eksperymenty mam już za sobą. Jest ciekawie :)))
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ok, ale denaturacja zachodzi też w "normalnym" procesie ogrzewania (jak choćby przy przyrządzaniu sosu). Każde dziecko wie, że w surowych potrawach więcej jest np. witamin niż w gotowanych, dlatego nie bardzo widzę powód do demonizowania akurat procesu UHT. Poza tym, nie wiem jak inni, ale ja nigdy całego kubka śmietany nie zużywam na sos (bo na sosy, w przeciwieństwie do kawy, kupuję właśnie taką śmietankę w kubeczku o jakiej Kruk pisał) a resztę, żeby się nie zepsuła, po prostu wychlewam na surowo, zatem bilans prozdrowotny znacząco się poprawia :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Mister
Na tą nutę popełniam teraz szarlotkę, kurkuma jest w jabłkowo- marchewkowym farszu a imbir w bezie, słodkiego popołudnia.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
A tak z zupełnie innej beczki, choć w związku z wątkiem:
Obiły sie gdzieś komus o oko w jakimś markecie małe słoiki (ok. 200-300ml, jak od dżemu)?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
W Bricomarche są słoiki różne.

Kto rano wstaje, ten przerabia podgrzybki.
https://zapodaj.net/83e418f9ab2b8.jpg.html

PS 2godzinki
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wow... a raczej: o żesz q... :)

Za info o Brico dzięki. Muszę przemyśleć, gdzie mam toto w okolicy. Na razie poupychałem się w słoiki po majonezie. Trochę za duże, ale w pobliskich sklepach, z Tesco włącznie, po słoikach nie ma już śladu a wolałem nie odkładać słoikowania do dzisiaj, w nadziei, że uda mi się zanabyć je na wrzeszczańskim rynku.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Mialem ostatnio problem z rozroznieniem maslaka brazowego, sosnowego od podgrzybka brunatnego. Lalo tak, za wszystkie grzyby, lacznie z kozakami, mialy sliska, maslakowata skorke. Bez znaczenia bo i maslaki i podgrzybki szly na patelnie. Nigdy nie zrobilem grzybow w sloiku. Za rok sie w to pobawie chetnie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jeszcze spokojnie zdążysz a nie ma gwarancji, że przyszły rok będzie tak grzybodajny, jak obecny.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
No jak tak przymraza w nocy, to juz chyba koncowka. Choc jest cos takiego jak babie lato. W szkole uczyli mnie ze to takie pajaczki, co lataja na pajeczych nitkach, ale pewien Kaszuba przekonywal mnie, ze to cos w rodzaju pory roku, krorkotrwaly powiem lata w pazdzierniku. Na razie to co zjadlem to moje a wielka puszka po zestawie redsa pelna po brzegi suszonymi. Po raz pierwszy od 4 albo 5 lat. Jak byla wojna w Donbasie to Ukraincy stamtad przyjechali i razem nazbieralismy poprzednia
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ostatnie kilka lat jesień jest wyjątkowo długa i ciepła. Na zdjątkach mam datownik, zatem mogę odtworzyć np. prace działkowe robione w drugiej połowie listopada, kiedy ziemia jeszcze nawet nad ranem nie była ani ciut przemarznięta. A w 2015, kiedy wyjeżdzałem z Gdańska w połowie grudnia, na liczniku było +13°. Pamiętam, bo kilka dni później, będąc poza domem, na cito kupowałem jakieś ciepłe ciuchy, bo ich nie wziąłem ze sobą.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
sezon na grzyby w pełni, ja dzisiaj zajadałam się przepysznym risotto z podgrzybkami a mój maż wczoraj jadł kanie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja mam całą torbę czegoś co może być opieńkami.. ale tak naprawdę nie wiem czy to opieńki, więc pewnie to.wyrzuce..a mogłoby być w occie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
@ann(n):

Zdjątko wklej.

Ja już nie miałem cierpliwości do opieńkowej dłubaniny, aby je w occie utopić. Praktycznie wszystkie były o nominałach od 10 do 50gr, jeszcze zamknięte. Jak jakaś otwarta złotówkowa sie trafiła, to był wyjątek ;)
Z grubsza obmyłem, zblanszowałem na masełku, zmieliłem na dużych oczkach i zapasteryzowałem w słoiku. Za parę dni zrobię sobie z nich farsz do pierogów.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Czy "obmycie z grubsza" oznacza, że podczas jedzenia pierogów będzie w zębach trzeszcxal piasek?
Wyrzocilam te grzyby, ale wieczorem po ciemku potknęłam się o dwa prawdziwki.
Niestety na grzyby tak na poważnie się nie wybrałam, co oznacza , że suszonych nie mam. Ale za to mam trochę słoiczków z kurkami.
Ma ktoś wolny pokój cobym mogła na pół roku się wprowadzić?
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Piasek jest nieprzyjemny, ale z igliwiem, gałązkami, wżerami po ślimakach a nawet przeoczonym białym robaczkiem to bym zagadnienia nie robił. W końcu to leśne jedzenie. Musi mieć swój urok. Ktoś chce miec wszystko czyste i sterylne, to niech se pieczrki kupuje i myje w durszlaku.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
He he
Akurat u mnie do sterylnosci to baaard,o. Daleko
Jest wręcz nieosiągalna.
Ale robaczków, piasku w zębach i much nie cierpię.
Piasek na podłodze, łóżku i fotelach może być...
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Grzyby grzybami.
Niestety, ale kiedy ją bywam w lesie to już jest ciemno.
Albo jeszcze ciemno.
Latem jakieś kurki przynosiłam. Teraz słabo.
Pojechałabym gdzieś na grzyby, ale nie wiem gdzie są grzybodajne lasy.
Jakiś czas temu pisałam, że nie oglądam nic w odcinkach.. i tu coś się zmieniło. Obejrzałam "faude"..bardzo mnie wciągnął... A teraz drugi serial próbuje..ale nie wiem czy dam radę .
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0